Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 20 czerwca 2026 22:12
Reklama

Sztuki teatralne, które zbliżają widza z aktorami – czyli „burzenie czwartej ściany”

Sztuki teatralne, które zbliżają widza z aktorami – czyli „burzenie czwartej ściany”
wei-cheng-wu-484559-unsplash
Czwartą ścianą nazywa się granicę, jaka tworzy się w teatrze między aktorami na scenie, a widzami. Większość spektakli odbywa się na zasadach tworzenia iluzji – opowieść toczy się we własnym kierunku, jakby aktorzy nie byli świadomi, że są obserwowani, a widzowie nie wchodzą z nimi w interakcje. „Burzenie czwartej ściany” polega na zniesieniu tych granic. Czy takie rozwiązanie jest dobre?


 

Wszystko zaczęło się w starożytnej Grecji


Podczas wystawiania sztuki, aktorzy w pewnym momencie przerwali ją, by nawiązać dialog z publicznością. Rozwiązanie to początkowo przyjmowane było z dozą niepewności i dystansu i wciąż dla wielu widzów stanowi coś, co dla teatru jest nienaturalne. Większość jednak pozytywnie wypowiada się na temat tego zjawiska, ponieważ może wziąć czynny udział w przedstawieniu oraz zdarza się, że również wpłynąć na losy bohatera. W nowoczesnym teatrze pierwsze próby nawiązania relacji z publicznością podejmował Bertold Brecht, niemiecki twórca dramatów, który wskazywał widzom przy pomocy tabliczek (dziś popularnych m.in. w formacie telewizyjnego show z publicznością), jak mają reagować (klaskać, wzdychać, śmiać się). Również Szekspir wprowadzał podobne metody podczas wystawiania sztuk.


Zdanie publiczności ma znaczenie


Repertuar teatru gdańskiego oferuje sztuki, w których widzowie mogą nie tylko reagować w sposób wskazany na tabliczkach, ale również brać czynny udział w wystawianej sztuce. Aktorzy nie tylko zwracają się bezpośrednio do publiczności, ale również proszą o radę oraz instrukcje powstępowania w kolejnych scenach. Nawiązuje się więc między nimi trwała i silna więź, a widzowie maja poczucie bliskości oraz możliwości wpłynięcia na to, co wydarzy się na deskach sceny.

Niektórym jednak nie odpowiada zaangażowanie widzów w kierowanie losami bohatera. Cenniejsze dla nich jest oglądanie aktora, który niejako zamknięty jest w ramach powieści i odgrywa swoja rolę tak, jakby działa się naprawdę, bez obserwujących do widzów.

Metoda „burzenia czwartej ściany” ma swoich zwolenników i przeciwników, jednak przyznać trzeba, że jest to niezwykle intrygujące rozwiązanie, które warto poznać.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

NAJNOWSZE E-WYDANIE
Mazowieckie To i Owo nr 49
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama