Parę minut po 14-tej młodzi panowie zaczęli wynosić z bocznych drzwi ratusza skrzynki z jabłkami. Pomimo że kolejka znajdowała się na dziedzińcu, zaczęli te skrzynki ustawiać na chodniku. Zrobił się wielki bałagan. Przechodnie mieszali się z ludźmi oczekującymi na jabłka. Widząc ten rozgardiasz, część kolejki zrezygnowała, bardziej zahartowani ruszyli szturmować skrzynki. Przy jednej klatce kłębiło się nawet kilkadziesiąt osób. Rozpychali się, sięgali po plecach i głowach innych i wyrywali sobie jabłka. Panowie zaczęli ustawiać skrzynki również w innych częściach dziedzińca. Ludzie biegali od skrzynki do skrzynki kłębili się półleżąc nad skrzynkami. Wyglądało to tak jakby dzikie zwierzęta rzucały się na żer. Na pytanie dlaczego wprowadzono taki bałagan i nie rozdzielano według kolejki jeden z panów powiedział, że kolejki tylko za komuny były.
Nie respektując zastanego porządku, jakim była kolejka, organizatorzy stworzyli atmosferę wielkiego bałaganu, co wyzwoliło u ludzi najniższe instynkty.
Gdyby nawet uznano, że w kolejce jest za mały porządek, można było wstrzymać wydawanie do czasu uporządkowania. Można też było wezwać straż miejską.
Wystawiając skrzynki na chodnik i paraliżując częściowo ruch kołowy, naruszono chyba również przepisy drogowe. (...)
Około godz. 12-tej przywieziono dużym samochodem jabłka. Na miejscu czekało już sporo osób z wózkami, torbami, było też dużo samochodów osobowych. Na pytanie jakie mają uprawnienia ci ludzie wyjaśniano, że są to przedstawiciele przedszkola i innych instytucji. Osobiście wątpię aby jakaś instytucja delegowała kogoś z ręcznym wózkiem.
Wiedząc o tym, co działo się w południe, można łatwo wytłumaczyć dziwne zachowanie organizatorów rozdawania. Te działania służące wzniecaniu jak największego bałaganu i zamętu, nierespektowanie zastanego porządku, wystawianie skrzynek w różnych częściach zbiorowiska, miało utrudnić zorientowanie się ile jabłek z dostawy zostało do rozdania. Osoby stojące w kolejce mają możliwość oceny ilości wydanego towaru. Kiedy ludzie przemieszają się a skrzynki ustawiane są w różnych miejscach, nikt tego już nie wiedział. Nikt też nie mógł domyśleć ile jabłek wylądowało u znajomych organizatorów, a być może też na bazarze.
Słyszałam, że za jabłka te urząd miasta zapłacił, więc tym bardziej powinien kontrolować sposób rozprowadzania.
Ponieważ akcja rozdawania jabłek ma być powtórzona jeszcze kilka razy dobrze by było gdyby dokładnie zbadano te sprawy i odsunięto ludzi nieuczciwych.
Imię i nazwisko autora do wiadomości redakcji
Fot. Legionowo Porusza

Napisz komentarz
Komentarze