Rada Miasta na ostatniej sesji przegłosowała uchwałę zezwalającą na budowę 7 bloków przy ul. Kościuszki. To nieprzemyślana decyzja, która pokazuje brak odpowiedzialności prezydenta miasta
Kiedy na sesji Rady Miasta w czerwcu ubiegłego roku, w trakcie debaty nad wykonaniem budżetu mówiłem o odpowiedzialności prezydenta Romana Smogorzewskiego za zagęszczanie zabudowy w naszym mieście, oburzony protestował zarzucając mi kłamstwo. Na ostatniej sesji Rady Miasta (02.03.2020) sytuacja się powtórzyła. Niestety wbrew faktom, prezydent ucieka od odpowiedzialności. Występując z projektem uchwały dotyczącej lokalizacji nowej inwestycji dotyczącej budowy osiedla 7 bloków przy ulicy Kościuszki w Legionowie, jednocześnie zaprzecza jakoby miał z tym cokolwiek wspólnego, zarzucając mi ponownie kłamstwa. W ten sposób kreuje rzeczywistość na potrzeby medialnego przekazu, gdyż obrady transmitowane są online i zapewne wielu mieszkańców Legionowa słucha wypowiedzi prezydenta.
Lokalizacja pozostawia wiele do życzenia
A rzeczywistość ta nie jest tak kolorowa, jak twierdzi prezydent, przekonując, że budowa kolejnych bloków, to najlepszy sposób na zagospodarowanie zaniedbanego, poprzemysłowego terenu. Pomimo negatywnej opinii Gminnej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej w Legionowie prezydent forsuje, to rozwiązanie jako najlepsze dla miasta i mieszkańców. Czy rzeczywiście? Osiedle ma być zlokalizowane na terenie składu węgla, w sąsiedztwie funkcjonujących hurtowni budowlanych, przy torach kolejowych znajdujących się tuż za granicą działki.
Rodziny czy mieszkania do wynajęcia?
Czy tam będą chciały mieszkać rodziny z dziećmi, czy też powstanie blokowisko z mieszkaniami na wynajem? Nie będzie to przecież oaza spokoju z przestrzenią do życia. Jak piszą specjaliści, to są standardy lokalizacyjne dla budownictwa mieszkaniowego zaczerpnięte z krajów tzw. Trzeciego Świata. Jeżeli scenariusz mieszkań na wynajem się urzeczywistni, to okaże się, że budżet miasta na tym nic nie skorzysta. Nie będzie wpływów z PIT, bo wynajmujący traktują takie rozwiązanie jako czasowe i nie wiążą z miejscem czasowego zamieszkania swoich życiowych spraw. Ta inwestycja uprzykrzy życie mieszkańcom sąsiednich domów jednorodzinnych, którzy inwestowali w swoje nieruchomości, budując domy przy cichych wąskich uliczkach, które teraz będą musiały przyjąć ruch kilkuset samochodów nowych lokatorów.
Brak odpowiedzialności prezydenta
Ta inwestycja, to także dowód na brak poczucia odpowiedzialności prezydenta za kształtowanie ładu przestrzennego. To oczywiste pogwałcenie zasady tzw. dobrego sąsiedztwa, o której mówi art. 61 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. To znaczy, że co najmniej jedna działka sąsiednia, dostępna z tej samej drogi publicznej, jest zabudowana w sposób pozwalający na określenie wymagań dotyczących nowej zabudowy w zakresie kontynuacji funkcji, parametrów, cech i wskaźników kształtowania zabudowy oraz zagospodarowania terenu, w tym gabarytów i formy architektonicznej obiektów budowlanych, linii zabudowy oraz intensywności wykorzystania terenu. W tej lokalizacji nie ma żadnej zabudowy wielorodzinnej, więc projekt ten stoi w sprzeczności z zasadami określonymi w ww. ustawie.
Nie będzie przeprawy
Wreszcie ostatnia przeszkoda w realizacji tej inwestycji, to zamknięcie możliwości budowy przeprawy przez tory, tak potrzebnej w centrum miasta. Prezydent obiecywał w kampanii wyborczej, że zbuduje 3 przeprawy, jedną z nich miała być przeprawa zlokalizowana właśnie w tej okolicy. Tym samym, pomysł ten nie będzie miał szans wejść w życie.
Rozwiązanie:
miasto kupi działkę
Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby nie podnoszenie wartości gruntu poprzez wyrażenie zgody przez Radę Miasta na zabudowę wielorodzinną, ale nabycie go przez Gminę Legionowo i zagospodarowanie zgodnie z potrzebami mieszkańców. W naszym programie wyborczym mieliśmy postulat dotyczący tzw. inkubatora przedsiębiorczości. Może miasto mogłoby zainwestować w budowę niewielkiego biurowca z opcją jego rozbudowy, gdzie młodzi ludzie mogliby wynajmować po kosztach powierzchnię biurową. Obserwując lokalny rynek widać, że te potrzeby są, władze dałyby impuls do powstawania miejsc pracy, a budżet mógłby liczyć na przyszłe podatki.
Bogdan Kiełbasiński,
legionowski radny
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze