Dziś, gdy położone są już nowe tory i po trasie jeżdżą szybkie pociągi kolejarze mogą być mniej skłonni do wstrzymywania ruchu na czas budowy. Podobnie było z planowanym przejściem podziemnym w miejscu przejazdu kolejowego w ciągu ulic Wyszyńskiego i Parkowej. Nie powstało wtedy, kiedy można było je zrobić tanim kosztem. Dlatego dziś trzeba tam budować wysoko zawieszoną i nie bardzo wygodną dla mieszkańców kładkę nad torami.
Wydaje się więc, że dzisiejsze kłopoty komunikacyjne są konsekwencją wcześniejszej krótkowzroczności tych, którzy decydowali o inwestycjach w mieście. Wiadomo już przecież powszechnie, że zarówno przedstawiciele kolei jak i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad bardzo chwalili sobie współpracę z naszymi władzami. Mówili, że w przeciwieństwie do tego, co było gdzie indziej, u nas nie było w stosunku do nich wygórowanych oczekiwań. Nie stawiano sprawy na ostrzu noża, nie żądano dodatkowych bezkolizyjnych przejść nad i pod torami oraz nad i pod drogą krajową.
Nasze władze nie dołożyły też ani złotówki do inwestycji kolei oraz GDDKiA i pewnie dlatego inwestycje te nie są dla mieszkańców zbyt przyjazne. Tunel na Przystanku, czyli jedyna od lat nowa przeprawa przez tory, też nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Samochodom czasami ciężko do niego wjechać, rowerem jeździć jest niebezpiecznie, a dla pieszych wstęp jest wzbroniony.
Nadal mam więc obawy, czy planowany tunel na Bukowcu, w ogóle powstanie i czy będzie spełniał oczekiwania mieszkańców. Możliwe też, że to tylko kolejny propagandowy chwyt wyborczy, z którego łatwo będzie się wycofać zasłaniając się brakiem zgody kolei. Po prostu, patrząc na ich dotychczasowe dokonania, trudno uwierzyć, że rządzący w mieście w końcu poszli po rozum do głowy.
MACIEJ LERMAN

Napisz komentarz
Komentarze