Marcin Mizgalski: Tym razem Konwent Aktywistów wraca do problemu smogu. Jeśli dobrze liczę – to już siódmy sezon naszych nacisków na samorząd. I niestety – nie jest jakoś szczególnie lepiej. Plus jest jeden – gminy rozpoczęły programy wymiany pieców a specjaliści od prezydenta Legionowa nareszcie, po latach, przestali zaprzeczać istnienia problemu.
TiO: Dobrze, czy smog jest faktycznie tak szkodliwy?
MM: Jest. Pył zawieszony PM2.5 jest szalenia podstępny. Gołym okiem go nie widać, ma średnicę poniżej 2,5 mikrometra. Dla porównania średnica ludzkiego włosa ma od 50 do 70 mikrometrów a drobny piasek, widziany gołym okiem ma 90 d o100 mikrometrów. I to jest początek problemu – nie widzimy tego śmiertelnego wroga i nie łączymy go z ogrzewaniem naszych domów i firm. Ten drobny pył, praktycznie niewidoczny, w średnich stężeniach bezwonny, wypełnia nasze płuca w trakcie oddychania. Robimy wdech i 3-3,5 litra takiego zawieszonego pyłu wdychamy. Zwłaszcza w Legionowie, w okolicach Parku Zdrowie, krytego lodowiska czy boiska przy Arenie. Przez ukrwione pęcherzyki płucne wnika do krwi i krąży po całym naszym ciele. Niestety, nasze organizmy słabo dają sobie radę z usuwaniem pyły zawieszonego, dlatego krąży on w naszej krwi, działając toksycznie na cały organizm. Aż dochodzi do bariery krew-mózg, ostatniej i najważniejszej granicy broniącej nasz najważniejszy organ. I swobodnie pył zawieszony, pochodzący z węgla, ekogroszku, pelletu czy drewna kominkowego – przechodzi przez tę barierę i odkłada się bezpośrednio w mózgu. Jeśli mózg należy do osoby dorosłej, to straty są, ale nie tak duże. Jeśli zaś ten sam smog trafia na mózgi we wczesnych fazach rozwoju, powiedzmy od niemowlaka po nastolatka, to albo upośledza jego prawidłowy rozwój, albo utrudnia procesy koginitywne, np. możliwości uczenia się. Smog siecze wszystkich nas równo, uszkadzając wiele organów i czyniąc największe szkody wśród dzieci oraz osób z osłabionym układem odpornościowym, np. wśród osób starszych. Według szacunków HEAL Polska (www.healpolska.pl) i innych organizacji badających wpływ smogu na zdrowie, w Polsce przedwcześnie umiera z powodu konsekwencji smogu dla serca, płuc i innych narządów około 45-50.000 ludzi. Co roku, każdego dnia, umiera 130 osób, które przedwcześnie odchodzą, bo ktoś do pieca wrzuca stare meble albo ma taniej palić pelletem czy ktoś go przekonał, że ogrzewać dom kominkiem jest „eko”. Otóż nie jest.

TiO: Czy możemy więc coś z tym zrobić?
MM: Możemy zrobić całkiem sporo. Możemy pogadać z dymiącymi Sąsiadami, żeby poszli do gminy po pieniądze na wymianę pieca na gazowy. Ale nie zawsze ich znamy albo nie chcemy z nimi gadać. Możemy pójść do sklepu po oczyszczacz powietrza i już za 400-800 zł kupić przyzwoity oczyszczacz do domu. W takie oczyszczacze, we współpracy z Wójtami, wyposażyliśmy wszystkie sale przedszkolne i szkolne w Gminie Jabłonna i w Gminie Wieliszew. Łącznie doprowadziliśmy do zainstalowanie blisko 300 oczyszczaczy. Możemy też kupić własny czujnik smogu albo zajrzeć na stroną www.zatruci.pl , prowadzoną przez niezawodnego dr. Marcina Polkowskiego. Możemy też na palącego śmieci sąsiada zwyczajnie ściągnąć patrol policji lub straży miejskiej, która ma prawo wejść i skontrolować, czym Sąsiad pali. Kary są surowe, nawet do 5.000 zł jednorazowo a minimalny mandat to 500 zł. A mamy do tego prawo, bo powietrze jest dobrem wspólnym i jego zanieczyszczanie jest łamaniem naszego prawa. Wolność Sąsiada, nawet najbardziej sympatycznego, kończy się tam, gdzie zaczyna on naruszać nasze prawa. A prawo do życia w czystym środowisku i do zachowania zdrowia to nasze niezbywalne prawa. Dlatego rakotwórczy dym z komina Sąsiada jest naruszeniem naszego osobistego prawa.
Kolejna część wywiadu z Marcinem Mizgalskim w kolejnym numerze To i Owo

Napisz komentarz
Komentarze