Niedzielne, wieczorne spotkanie dostarczyło kibicom sporo emocji, zwłaszcza fani legionowskiego zespołu wrażeń mieli jak na… rollecoasterze. Poziom spotkania, było nie było dwóch zespołów z górnych rejonów tabeli – różny. Oprócz bardzo dobrych zagrań, nie brakowało „baboli”, niewymuszonych błędów własnych, w stykowych sytuacjach obu zespołom drżały ręce…
Pierwszy set w zasadzie pod dyktando drużyny Alessandro Chiappiniego, aż do momentu, kiedy Olivia Różański, najlepiej punktująca zawodniczka spotkania, doprowadziła do stykowej sytuacji (18:17). Na szczęście nerwową końcówkę lepiej wytrzymały legionowianki i pierwszą partię zakończyła Juleitte Fidon-Lebleu, obijając blok bielszczanek. W drugim secie sytuacja odwrotna, bo to nasza drużyna „goniła” wynik. Nawet dogoniła, bo przy serwisach Alicji Wójcik (w tym dwóch asach), zrobiło się 23:23 (a potem 24:24). Jednak dwa udane ataki czeskiej przyjmującej Stali – Andrei Kossanyiowej sprawiły, że po dwóch setach był remis 1:1.





O trzeciej partii, z legionowskiego punktu widzenia – przykro pisać. Rywalki rozpoczęły od prowadzenie 7:0 i zaczęły bawić się grą. Wszystko im wychodziło, miały przy tym „furę” szczęścia. Nasze odwrotnie: były bezradne przy świetnej grze podopiecznych trenera Bartłomieja Piekarczyka, dwukrotnie „popisały się” błędami w ustawieniu przy odbiorze zagrywki Omal nie doszło do deklasacji naszej drużyny, ale jakimś cudem zgromadziły 10.punktów. W początkowej fazie czwartego seta gra legionowianek nadal nie wyglądała różowo. Bielszczanki prowadziły nawet 11:5, ale potem nasze dziewczyny, przy kąśliwych serwisach Julie Oliveiry Souzy, doprowadziły do remisu, a wkrótce wyszły na prowadzenie 17:13, a nawet 20:13. W końcówce jednak szybko roztrwoniły przewagę. Atak Różański, poprawka Kossanyiowej i na tablicy wyników pojawił się remis 22:22. Na szczęście nasza drużyna zaprezentowała duszę wojowniczek, utrzymała nerwy na wodzy doprowadzając do tie-breaku.
Tiebreak był zacięty, toczył się według scenariusza – punkt za punkt. Dopiero w samej końcówce legionowianki wyszły na dwupunktowe prowadzenie (13:11), ale po zablokowaniu ataku Olgi Strantzali zrobiło się tylko 14:13. Na szczęście, atak, a w zasadzie” kiwka” J. Fidon-Lebleu sprawiła, że to nasze dziewczyny mogły cieszyć się ze zwycięstwa za dwa punkty. Uff…
W najbliższą niedzielę, w kolejnym telewizyjnym meczu w Łodzi, nasz zespół zagra przeciwko ŁKS-owi.
DPD Legionovia – BKS Stal Bielsko-Biała 3:2 (25:21, 24:26, 10:25, 25:23, 15:13). Legionovia: Grabka (4), Fidon- Lebleu (16), Tokarska (9), Oliveira Souza(14), Strantzali (19), Łukasik (5), Lemańczyk (libero) oraz Damaske(4), Wójcik (4), Matejko, Adamczyk (libero) Dla Stali najwięcej punktów zdobyły: 22- Olivia Różański, 15 – Andrea Kossanyiowa, 12- Carly DeHoog, 11- Martyna Świrad.
(jb)

Napisz komentarz
Komentarze