Na początku tego roku, podczas obrad Rady Miasta, była wałkowana sprawa procesu Gminy Legionowo z wykonawcami Centrum Komunikacyjnego w Legionowie, konsorcjum firm Buder-Flisbud. Konsorcjum żąda bowiem od miasta zapłaty łącznie ok. 20 mln zł za wykonane prace
Zastępca prezydenta miasta Marek Pawlak zapewniał wówczas, że miasto ma duże szanse na wygraną. Mówił też o jakiejś specjalnej strategii, zastosowanej przez ratusz, a wtórowali mu wtedy ratuszowi prawnicy. Strategia ta miała być także powodem nieudostępnienia radnym dokumentacji związanej z projektowaniem i budową Centrum.
Co od tamtej pory się zmieniło? Ano ruszył na dobre proces i przesłuchano już większość świadków. Z naszych informacji wynika, że mówią oni co innego, niż zapewniał nas zastępca prezydenta. Z całokształtu procesu wyłania się raczej obraz bałaganu i zaniedbań po stronie władz miasta, a nie po stronie wykonawcy. Zrezygnował też z pracy w ratuszu, bądź został zwolniony, bo informacje te jak zwykle owiane są tajemnicą, główny prawnik urzędu miasta.
Gwoździem do trumny mogły też okazać się zeznania byłego zastępcy prezydenta miasta odpowiedzialnego za nadzór nad inwestycjami, w czasie kiedy trwała budowa dworca. Były zastępca prezydenta Legionowa, a obecny prezydent Żyrardowa, stwierdził bowiem, że wcale nie nadzorował tej budowy i niewiele o niej może powiedzieć. W tej sytuacji zadziwiające są zapewnienia obecnego zastępcy prezydenta Pawlaka, który z inwestycją tą nie miał nic wspólnego. Autorytatywnie jednak wypowiada się on o jej szczegółach, zapewnia o braku uchybień oraz twierdzi, że miasto nie ma sobie nic do zarzucenia.
Biorąc to wszystko pod uwagę, można dojść do przekonania, że procesowa strategia zastępcy prezydenta Pawlaka miała polegać na opowiadaniu bajek. A także nadziei, że ktoś to wszystko kupi...
Paweł Szyling
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze