Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 4 czerwca 2026 11:43
Reklama
Reklama

PIŁKA NOŻNA. Leją naszych! Dwie kolejne porażki

PIŁKA NOŻNA. Leją naszych! Dwie kolejne porażki
Pilka nozna. II liga. Legionovia Legionowo - Gornik Polkowice. 25.08.2019

Autor: Karny dla gości. Paweł Błesznowski zmylony przez strzelca wyrównującej bramki Michała Bednarskiego      Fot. fotoMiD

Legionowski, drugoligowy beniaminek poniósł w ubiegłym tygodniu dwie kolejne porażki. Czwartą i piątą w rozgrywkach. W środę, we Wronkach, Legionovia przegrała z rezerwami poznańskiego Lecha 1-2, a w niedzielę na własnym boisk,u w tym samym stosunku uległa Górnikowi Polkowice


Leją naszych. Po sześciu kolejkach, a więc po 1/3 rundy jesiennej, nasza drużyna jest już w strefie spadkowej, na przedostatnim miejscu. Wnioski? Nikt nie mówił, że po awansie będzie łatwo. Nasi niby walczą, starają się, ale kolejni rywale obnażają i wykorzystują mankamenty w grze naszej drużyny. Za wysokie progi dla zespołu w tym składzie?

Timur we Wronkach

Katem naszej drużyny we Wronkach, był kadrowicz ekstraklasowego Lecha, 22-letni Rosjanin – Timur Żamaletdinow. Szybko, bo już w 3.minucie dał gospodarzom prowadzenie, po ich składnej akcji. Nasi zdołali wyrównać tuż przed przerwą. Kacper Będzieszak zdołał głową odegrać wychodzącą za końcową linię futbolówkę i  Bartosz Waleńcik także głową pokonał także kadrowicza pierwszego Lecha – Karola Szymańskiego.
Nasi w meczu z młodymi rezerwistami Lecha (m.in. z Jakubem Moderem, Tymoteuszem Klupsiem , Pawłem Tupajem czy Mateuszem Skrzypczakiem) mieli swoje szanse. Szkoda, że np. Karol Podoliński czy Kacper Będzieszak ich nie wykorzystali. Z drugiej jednak strony trzeba podkreślić, że legionowski bramkarz Paweł Błesznowski w 2-3 sytuacjach wykazał się sporym refleksem i odrobiną szczęścia, Zwycięskiego gola drużyna trenera R. Ulatowskiego zdobyła na 20. minut przed końcem, za sprawą wspomnianego Timura, po szybko i sprytnie rozegranym rzucie wolnym. Nasi albo przysnęli, a może jednak strzelec gola przed podaniem był już na pozycji spalonej?
Oto skład naszego zespołu z Wronek: Błesznowski – Będzieszak, Walencik, Choroś, Straus, Małek (79’Gajewski), Zaklika (79’Pietraszkiewicz), Wawrzynowicz, Koziara, Więdłocha, Podliński.

Arkadiusz Gajewski dostał od trenera 10 minut na…. wykazanie się       Fot. fotoMiD
Czterech na jednego. Bartosz Walencik nie miał szans. Z „16-tką” wyróżniający się piłkarz tego spotkania Maciej Bancewicz    Fot. fotoMID
Karny dla gości. Paweł Błesznowski zmylony przez strzelca wyrównującej bramki Michała Bednarskiego      Fot. fotoMiD
3-4 rajdy Eryka Więdłochy nie przyniosły efektu     Fot. fotoMiD
Miłe złego początki. Karol Podliński zdobywa pierwszego gola w niedzielnym meczu   Fot. fotoMiD


Od 1-0 do 1-2

Goście z Polkowic odnieśli w niedzielę w Legionowie swoje pierwsze zwycięstwo i bardzo się cieszyli. Nasi rozpoczęli spotkanie w myśl powiedzenia miłe złego początki i po meczu schodzili z boiska ze spuszczonym głowami. Legionovia zdobyła w tym spotkaniu prowadzenie. Po ni to strzale ni to podaniu z dystansu Jonatana Strausa przejął Karol Podliński (31’) i mimo asysty obrońcy gości umieścił piłkę w bramce polkowiczan.
Legionovia grała w pierwszej połowie nieźle, goście jakby bojaźliwie, choć widać było, że w takim np. ich pomocniku Macieju Bancewiczu drzemie spory potencjał. Dobry technicznie , z mierzonymi dośrodkowaniami stwarzał spore zagrożenie w środku i po lewej stronie naszej obrony. Jego spore już doświadczenie (niemal 28 lat) zaowocowało dla gości wyrównującym golem w 63 min. Chwile wcześniej szansę miał K. Podliński, ale jego strzał trafił w słupek i goście wyprowadzili kontrę. Wspomniany Bancewicz zdecydował się na strzał z dystansu, który próbował zablokować Konrad Zakilka. Sędzia dostrzegł u naszego defensywnego pomocnika zagranie ręką i wskazał „ na wapno”. Karnego na bramkę, myląc naszego bramkarza, zamienił Michał Bednarski, który zaledwie sześć minut wcześniej pojawił się na boisku. Goście poczynali się coraz śmielej, nasi choć się starali tracili jakby animusz. Po zejściu z boiska umęczonego kapitana Patryka Koziary, w ofensywnych poczynaniach naszej drużyny więcej był chaosu i ambicji, niż „głowy” i rozsądku. Efekt? W doliczonym czasie gry goście zdobyli zwycięskiego gola. Po rzucie rożnym niepilnowany w polu karnym obrońca Mateusz Magdziak pokonał Błesznowskiego. Która to już taka bramka stracona w tym sezonie?
Skład Legionovii ze spotkania z Górnikiem Polkowice: Błesznowski – Będzieszak, Waleńcik, Zembrowski, Straus, Małek (87’Maślanka), Zakilika, Wawrzynowicz, Koziara (81’Imiela), Więdłocha, Podliński (81’Gajewski).

(jb)

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

NAJNOWSZE E-WYDANIE
Mazowieckie To i Owo nr 49
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama