Radny Leszek Smuniewski na sesji pytał o zmiany w przepisach w zakresie żywienia dzieci przebywających w placówkach oświatowych w obszarze posiłków przygotowywanych przez stołówki szkolne i przedszkolne. - Jak przebiega wprowadzenie nowych przepisów w stołówkach naszych szkół i czy znane są prezydentowi przypadki, że dzieci, które przyniosły własne przyprawy w postaci soli, czy pieprzu, ponosiły jakieś konsekwencje negatywne w postaci krytyki ze strony pedagogów? Wiceprezydent Piotr Zadrożny odpowiedział, że liczba żywionych nie spadła. - Fizycznie nie odczuwamy zmiany po wprowadzeniu nowych przepisów. Oczywiście, musieliśmy się do tego dostosować. Jestem teraz po turze rozmów z dyrektorami szkół. Niestety, ale muszę pana zmartwić, ale jeżeli uczeń będzie przynosił produkty niewiadomego pochodzenia na stołówkę szkolną, to może być z niej usunięty. Ponieważ nie wiadomo, co ze sobą przyniósł i czy stanowi to zagrożenie dla jego procesu żywienia – odpowiedział Piotr Zadrożny. Radny zwrócił się do prezydenta, aby ten zakaz był egzekwowany w sposób adekwatny do sytuacji. - Wiem o przypadku z jednej ze szkół, gdzie uczeń 4. klasy podstawowej został dość ostro skrytykowany za to, że przyniósł własne przyprawy do szkoły i osoba z personelu szkoły zagroziła, że zostanie wypisany ze stołówki szkolnej. Myślę, że bardziej pedagogiczne i racjonalne byłoby egzekwowanie tego zakazu od rodziców, a nie od samych uczniów. Ponieważ grożenie 10-letniemu człowiekowi za to tylko, że przyniósł sól, czy pieprz na szkolną stołówkę, wydaje się mocno niepedagogiczne - powiedział Leszek Smuniewski. Wiceprezydent Zadrożny przyznał radnemu rację, potwierdzając, że tego typu rozmowy powinny być przeprowadzane z rodzicami uczniów, którzy łamią regulamin stołówki.
JR

Napisz komentarz
Komentarze