Osoby oglądające transmisję ostatniej sesji rady miasta w Legionowie mogły zostać wprawione w osłupienie niektórymi wypowiedziami prezydenta Romana. Okazało się, że zupełnie inaczej widzi on problemy Legionowa niż większość mieszkańców
Prezydent tłumaczył między innymi co myśli na temat problemu z nadmiernym zagęszczeniem w mieście oraz dlaczego nie mógł zapobiec budowie bloku przy ul. Broniewskiego. Przedstawił też swoje zdanie na temat niemożności powstania przeprawy przez tory w centrum miasta, w rejonie ul. Krasińskiego.
Jakie dogęszczenia?
Słuchacze transmisji mogli więc usłyszeć, że w Legionowie nie ma żadnego problemu dogęszczeń. Według prezydenta, liczba mieszkańców od lat jest taka sama. Natomiast doniesienia o pierwszym miejscu Legionowa w Polsce pod tym względem to tylko statystyki. Pan Roman stwierdził też, że gdyby udało się przejąc 900 hektarów lasów należących do sąsiedniej Jabłonny, to Legionowo spadłoby w tych statystykach na odległe miejsce. Radnemu Kiełbasińskiemu, który pytał dlaczego prezydent nie poparł protestu mieszkańców sprzeciwiających się budowie bloku przy ul. Broniewskiego, odpowiedział że jako prezydent nie ma żadnych możliwości, aby wpływać na decyzje spółdzielni mieszkaniowej (SML-W). Zapomniał tylko dodać, że to miasto opracowuje plany zagospodarowania przestrzennego. A współpraca ratusza ze spółdzielnią zwykle jest bardzo bliska i w większość spraw prezydentowi udaje się zawczasu dogadać z prezesem spółdzielni. Nie mówiąc już o prywatnych interesach, które zawsze okazują się wyjątkowo zyskowne.
Wystarczająca ilość przepraw?
Prezydent Roman tłumaczył też, że generalnie przepraw przez tory w Legionowie jest bardzo dużo i nie wie właściwe, o co tyle hałasu. Wspierał go w tym radny Pachulski. Doszli nawet do wspólnego wniosku, że przyczyną wypadków na torach nie jest zbyt mała ilość przepraw, ale winni są sami ludzie, którzy i tak przechodzą gdzie chcą. Ze zdumieniem usłyszałem też, że o budowie tunelu przy ul. gen. Roi zdecydowali sami mieszkańcy. Choć właśnie ta lokalizacja została najbardziej skrytykowana przez mieszkańców podczas konsultacji w Poczytalni w 2018 r., a następnie do ratusza wpływały kolejne protesty. Innych konsultacji pomimo zapowiedzi nie było.
Na Krasińskiego się nie da?
Podczas transmisji z sesji, dowiedzieliśmy się dlaczego według pana Romana miasto zrezygnowało z budowy przeprawy w rejonie ul. Krasińskiego. Osobiście zapowiedział tę potrzebną miastu inwestycję, a nawet pokazał jej projekt/koncepcję, przed rokiem. Teraz natomiast twierdził, że nie da się jej zrealizować, bo będzie za drogo. Mówił, że tym miejscu jest więcej torów niż gdzie indziej. Poza tym na jej drodze ma stać przepompownia ścieków oraz stacja Trafo. Mówił tak, jakby przepompownia ta wyrosła w ciągu roku jak grzyby po deszczu i nie była uwzględniona w zamówionym przez miasto w 2017 r. projekcie.
A prywatnie, by się dało...
Tłumaczenia prezydenta, że nie dało się zatrzymać budowy bloku przy ul. Broniewskiego oraz że przesunięcie przepompowni ścieków i stacji trafo było zbyt trudne, wydają się mało przekonywujące. Wielokrotnie wcześniej przynajmniej prywatnie udawało mu się z korzyścią pokonywać większe przeszkody. Na przykład kilka lat temu prezydent potrafił podarować spółdzielni teren, na którym była przepompownia ścieków. Można było wtedy przebudować całą kanalizację w centrum miasta i zlikwidować przepompownię. A na jej miejscu spółdzielnia zbudowała budynek, a w nim lokal, który teraz wspólnie prezydent i rodzina prezesa wynajmują bankowi. Wychodzi na to, że prywatnie potrafią pokombinować i się dogadać. A więc może czasami dałoby się też ... dla dobra mieszkańców.
Paweł Szyling
Reklama
KRÓTKO I NA TEMAT... Gdyby pogadał z kumplem...
- 05.07.2019 19:12
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze