
Wiadomo, że podczas budowy tunelu na Przystanku, nasze władze nie przypilnowały kolei aby tunel ten był praktyczny i przyjazny dla mieszkańców. Stąd w tunelu nie ma ani chodnika dla pieszych ani wydzielonego pasa ruchu dla rowerów. Dlatego też poruszanie się tam rowerem jest niebezpieczne. Niebawem więc urzędnicy przystąpili do naprawiania „rzekomo” cudzych błędów.
W pierwszej kolejności zaprojektowali kładkę pieszo-rowerową w miejscu zamkniętego przejazdu przy ul. Parkowej. Aby uniknąć niebezpiecznych sytuacji czyli utknięcia w windzie, co zdarzało się nad wyraz często, z wind w ogóle zrezygnowano. Zamiast nich powstały gigantyczne betonowe, długie na kilkadziesiąt metrów, pochylnie. Niestety okazało się, iż taka kładka nie została dopuszczona do użytkowania, bo byłaby zbyt niebezpieczna dla poruszających się na wózkach. W konsekwencji windy i tak trzeba było dobudować, wydając na ten cel kolejne miliony.
Niewiele to jednak dało i z kładki mało kto w ogóle korzysta, bo winda podejrzana, a za jazdę po pochylni rowerem można zrobić mandat.
Drugim ruchem, który miał ułatwić życie mieszkańcom, miało być zmodernizowanie przejścia dla pieszych przy stacji kolejowej Legionowo-Przystanek. Tu też problemy miały osoby z wózkami i rowerzyści. Do windy strach wsiąść, a po schodach niewygodnie i ciężko. Wymyślono więc budowę specjalnych pochylni, które kosztowały ok. 2,5 mln zł i miały usprawnić przejście. Niektórzy dali się nabrać. Okazuje się, że pochylnie ułatwiają tylko przeprowadzenie wózka z jednej strony torów na drugą. Bo kiedy trzeba dostać się na peron, do wyboru są znowu winda albo schody.
Pochylnie są za to bardzo wygodne dla rowerzystów jadących z Przystanku na III Parcelę i na odwrót. Wielu z nich korzysta z tej możliwości codziennie. Cóż z tego, kiedy jest to bardzo niebezpieczne i wielokrotnie mogło już doprowadzić do groźnych kolizji, a nawet wypadków. Tam też co prawda istnieje zakaz jazdy rowerem, ale jest on powszechnie ignorowany.
Można by dorzucić jeszcze kilka takich nowatorskich pomysłów, ale poprzestańmy tylko na planowanym przez władze tunelu na przedłużeniu ul. gen Roi. Nasze władze tak go zaplanowały, że prawdopodobnie wyjazd z niego musiałby znaleźć się na terenie sąsiedniej gminy tj. Jabłonny. Z tamtejszymi władzami, nikt o tym przedsięwzięciu oczywiście nie rozmawiał. Odpowiedź ratusza na nasze pytania wprowadziła nas jednak w rozbawienie. Według władz realizacja tej inwestycji nie wymaga pozyskania żadnych terenów od gminy Jabłonna, bo teren ten nie należy do gminy. - „ Bylibyśmy jednak zdziwieni, gdyby władze Jabłonny protestowali (pisownia autentyczna - przyp. red.) przeciwko tak istotnej z punktu widzenia mieszkańców przeprawie” - przeczytaliśmy w odpowiedzi ratusza
Maciej Lerman

Napisz komentarz
Komentarze