Goście przyjechali do Legionowa w szampańskich nastrojach, po wygraniu Pucharu Polski na szczeblu okręgu (4-1 z Warmią Grajewo) i chcieli utrzeć liderowi., sprawiając „prezent” Sokołowi. Początkowo nawet dobrze im to wychodziło. Po bramkach Łukasza Grzybowskiego z karnego (18’) i golu swojego najlepszego strzelca Kamila Zalewskiego (30’) prowadzili 2-0. Kontaktowa bramka Eryka Więdłochy tuż przed przerwą, wlała nadzieje w serca legionowskich kibiców, że nie wszystko w tym meczu jeszcze stracone.





Mimo optycznej przewagi gospodarzy w drugiej odsłonie, gościom dość długo udawało się wychodzić obronną ręką z opresji. Grali jakby to oni walczyli o awans. Kiedy około 60 minuty, za niecenzuralne słowo pod adresem sędziego wyleciał z boiska Karol Podliński, a potem trener Marcin Sasal został odesłany na trybuny mogło się wydawać, że jest już „po meczu”. Nasi jednak ambitnie grali w dziesięciu do końca. Na jedenaście minut przed końcem spotkania wyrównującego gola zdobył Patryk Paczuk. Trzy minuty później Legionovia już prowadziła. Sędzia nie mógł już nie zauważyć faulu na P.Paczuku i rzut karny na bramkę zamienił, myląc bramkarza, Piotr Krawczyk. Heroiczny bój w obronie miejsca premiowanego drugoligowym awansem obroniony. Czy na finiszu rozgrywek będą jeszcze takie cztery?
Już w najbliższą niedzielę legionowianie zagrają w Tomaszowie Mazowieckim. Łatwo z pewnością nie będzie, bo Lechia nie straciła jeszcze nadziei, a choćby terytorialnie bliżej jej do Aleksandrowa Łódzkiego niż do Legionowa. Nasi piłkarze będą musieli sobie radzić z narastającą presją wyniku i radzić sobie zapewne bez K. Podlińskiego. Być może zagra już rehabilitant Sebastian Weremko.
Oto skład Legionovii ze spotkania z Olimpią Zambrów: Stefaniak – Kubala (70’Paczuk), Zembrowski, Choroś, Będzieszak, Więdłocha (90’Górski),Koziara, Zaklika, Janković, Krawczyk (86’Wolski), Podliński.
(jb)

Napisz komentarz
Komentarze