Każdy, kto choć trochę kręci się po Legionowie i okolicy, z pewnością zauważył ostatnio niespotykany wprost wysyp nowych, małych osiedli domów mieszkalnych. Na tablicach informacyjnych na miejscu budowy, można często przeczytać, że znajdująca się za płotem, na niewielkiej działce, dziura w ziemi, to osiedle domów jednorodzinnych w zabudowie szeregowej lub bliźniaczej i w dodatku, ileś tam lokalowych. W efekcie na 1500 metrowej działce powstaje 8 lub 10 takich lokali albo tzw. mieszkań bezczynszowych
Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że tzw „czworaki” czy też „pieczarkarnie” wstawiane bez ładu i składu pomiędzy istniejącą zabudowę jednorodzinną, burzą ład przestrzenny i szpecą krajobraz. Nawet wtedy, gdy on sam może pozostawiać wiele do życzenia. Licznych problemów będą one dostarczać także samym ich użytkownikom. Nie trzeba być też prorokiem, żeby przewidzieć, że wiele z nich dość szybko przekształci się w tzw. „pekiny”. Kika rodzin zgromadzonych na małej przestrzeni, nierozwiązane i konfliktogenne sprawy części wspólnych, problemy z parkowaniem samochodów, hałasem itp., itd., z pewnością będą skłaniały ich mieszkańców do szybkiego szukania bardziej samodzielnego lokum.
Jeden z deweloperów zapytany dlaczego coś takiego buduje i czy sam chciałby tam mieszkać, z pełną szczerością odpowiedział - „nigdy w życiu, „. Przyznał, że buduje szeregowce, bo najbardziej się to opłaca, a plan zagospodarowania w Legionowie pozwala budować wszystko i wszędzie. - „Panie głupie ludzie to kupują. Ciasno w tym Legionowie, a będzie jeszcze ciaśniej, nie ma gdzie się ruszyć i zaraz nie będzie gdzie budować. Sam nie chciałbym w takim otoczeniu mieszkać, dziwię się sam dlaczego na to pozwalają, ale jak władza dopuszcza, a ludzie kupują...
Bezładna zabudowa miasta, sukcesywna likwidacja terenów zielonych, dogęszczanie istniejącej zabudowy, brak przejść oraz przejazdów przez tory i zaniedbania w rozwiązaniach komunikacyjnych, powodują że coraz trudniej jest poruszać się i w ogóle żyć w Legionowie. Mimo to, ratusz coraz więcej wydaje na tzw. promocję, której celem jest wabienie przyjezdnych i potencjalnych nowych mieszkańców, jakby miasto miało coś do zaoferowania i mogło żyć z turystyki. Wymyślono nawet hasło promocyjne: „Legionowo porusza”. I porusza faktycznie, ale chyba krótkowzrocznością rządzących...
Maciej Lerman
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze