Grupa miejskich radnych zadziwiona organizacją konkursu na stanowisko dyrektora Powiatowej Instytucji Kultury zażądała w tej sprawie wyjaśnień od Zarządu Powiatu. Najwyraźniej w Legionowie konkursy na kierownicze stanowiska są czymś dziwnym, a normą jest obsadzanie stanowiska po znajomości albo za zasługi
W cywilizowanych, rozwiniętych państwach przejrzyste konkursy na poszczególne, a zwłaszcza kierownicze stanowiska są czymś normalnym i jednocześnie powszechnie stosowanym. W ten sposób wszyscy chętni do ich objęcia mają równe szanse a jednocześnie unika się zarzutów o protekcję, stronniczość i nietransparentność. U nas jednak, jak się okazuje, takie standardy jeszcze się nie przyjęły.
Niepogodzeni z wynikiem konkursu
W październiku 2018 r., w związku ze zbliżającym się zakończeniem 5 letniej umowy, na podstawie której pani Renata Sowińska pełniła funkcję dyrektora Powiatowej Instytucji Kultury, w powiecie rozpisano konkurs na to stanowisko. Wystartowały w nim 3 osoby, w tym dotychczasowa dyrektorka. Najwięcej punktów uzyskała jednak inna kandydatka – pani Ewa Listkowska i to z nią Zarząd Powiatu podpisał umowę na kierowanie PIK przez najbliższe 5 lat. Ma ona objąć to stanowisko 5 lutego br. Rozstrzygnięcie konkursu jednak od razu wywołało niezadowolenie i gwałtowne reakcje legionowskiego ratusza. Na początek, miejska spółka chciała podwyższyć PIK-owi czynsz za budynek przy ul. Sowińskiego 15 z 300 zł do 5 tys. zł miesięcznie.
Konkursy był niepotrzebny
O niezrozumiałej dla niego zmianie na stanowisku dyrektora PIK mówił też prezydent miasta Roman Smogorzewski oraz należący do jego ugrupowania radni zarówno w powiecie jak i w mieście. Na nic zdały się tłumaczenia, że odbył konkurs na stanowisko dyrektora i nie ma co dyskutować z jego wynikami. Smaczku całej sprawie dodaje okoliczność, że dotychczasowa dyrektorka jest znajomą posła Jana Grabca i to za jego kadencji jako starosty objęła ona to stanowisko. W końcu grupa 10 radnych wystosowała do władz powiatu pismo, w którym wyrazili swoją dezaprobatę i niezadowolenie z mającej nastąpić zmiany na stanowisku dyrektora PIK. Skierowali w nim szereg pytań. Jednak jedno z nich było porażające: - dlaczego ogłoszono konkurs na stanowisko dyrektora PIK skoro nie było takiego obowiązku? Najwyraźniej dla nich, konkurs to zło, którego jeśli tylko można, trzeba unikać.
Legionowskie standardy
Z drugiej strony wystąpienie legionowskich radnych można zrozumieć. Przez lata rządów ekipy prezydenta Smogorzewskiego, mogli oni przywyknąć do tego, że większość ważnych stanowisk obsadzanych jest według widzi mi się prezydenta. A konkursy organizuje się tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. Zresztą wiele z nich, było unieważnianych przez Smogorzewskiego, po to, aby zaraz potem obsadzić dane stanowisko jakimś znajomym. Wystarczy wskazać nominacje nie tylko na członków rad nadzorczych oraz do zarządów miejskich spółek, ale także do innych placówek i podległych komórek. Tak właśnie, bez konkursu byli powoływani np.: dyrektor poczytalni Tomasz Talarski, były prezes PEC Narcyz Tokarski, obecny prezes PEC Marek Pawlak czy prezes KZB Irena Bogucka.
Wojciech Dobrowolski
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze