Wbrew pozorom nie trzeba tracić majątku, aby zimą bezpiecznie poruszać się po polskich drogach. O niektóre sprawy możemy zadbać, nie tracąc przy tym ani złotówki, a jedynie trochę czasu. Przykładowo: prawidłowo odśnieżyć samochód. Trzeba tylko wiedzieć, jak to robić, aby nie dostać mandatu.
Jest zima, więc - wiadomo - musi być zimno. W tym chłodzie i mrozie Polacy codziennie rano walczą z lodem na szybach, a czasami także z grubą pokrywą śniegu. Odśnieżanie samochodu jest niestety przykrym obowiązkiem każdego kierowcy. Komu nie chce się rano biegać ze skrobaczką i miotełką, tego może czekać przykra niespodzianka. Za nieodśnieżenie samochodu grożą mandaty.Bardziej istotne jest jednak to, że taka jazda jest bardzo niebezpieczna. Kto nie oczyści dobrze szyb samochodu, może nie zauważyć w porę, że jadący przed nim pojazd nagle hamuje. I stłuczka gotowa. Jedyne co mu pozostanie to telefon do szefa z informacją, że dziś się spóźni oraz wezwanie lawety i podróż do warsztatu samochodowego.

Odśnieżanie przy włączonym silniku
W zimowy poranek kierowcy najczęściej najpierw uruchamiają silnik samochodu, a następnie zaczynają skrobać szyby i usuwać z karoserii śnieg.To błąd! Zgodnie z polskim prawem, gdy silnik samochodu jest uruchomiony, kierowca powinien znajdować się w aucie na swoim miejscu. Jest to określone w art. 60 ust. 1 pkt 2 Prawa o ruchu drogowym - „Zabrania się kierującemu oddalania się od pojazdu, gdy silnik jest w ruchu”.
Z przepisów wynika, że kto podczas postoju w obszarze zabudowanym, na dłuższą chwilę wysiądzie z auta z włączonym silnikiem, ten może spodziewać się 100 zł mandatu. W tym przypadku punkty karne nie będą naliczone.
Nie każdy kierowca, który wysiądzie z samochodu, w którym cały czas pracuje silnik, od razu dostanie mandat. Głównie dlatego, że trudno, aby policjanci pilnowali o poranku wszystkich zmotoryzowanych. Poza tym, gdy już funkcjonariusze pojawią się na miejscu i zauważą, że ktoś łamie przepisy, najpierw muszą dokładnie ocenić sytuację.
O postoju można bowiem mówić, gdy dochodzi do unieruchomienie pojazdu, które nie wynika z warunków lub przepisów ruchu drogowego i trwa dłużej niż 1 minutę. Jeżeli kierowca potrafi odśnieżyć samochód z włączonym silnikiem w ciągu mniej niż 61 sekund, to można mówić jedynie o zatrzymaniu pojazdu. Z pewnością też podczas usuwania lodu i śniegu z pojazdu, kierowca nie oddali się znacznie od auta. Dlatego w Polsce policjanci rzadko wlepiają mandaty za takie zachowanie.

Mandat za hałas i spaliny
Szybciej mandatu mogą spodziewać osoby, których samochody powodują zbyt dużo hałasu oraz nadmierną emisję spalin. Nie będzie też trudno znaleźć kogoś, kto powiadomi o sprawie policjantów. Wezwani mundurowi, będą musieli przyjechać na miejsce, aby ustalić co się dostało. Omówmy to na przykładzie.
Pan Marian codziennie o godz. 5.20 rano uruchamia silnik diesla w swoim starym samochodzie. Następnie wysiada z pojazdu i czekając aż szron na szybach zacznie się topić, odśnieża podwórko, karmi psa, a nawet idzie do domu zrobić sobie kanapki do pracy. Silnik pracuje 20 lub nawet 30 minut. Co bardzo denerwuje sąsiada pana Mariana, który ma okno sypialni tuż przy granicy posesji. Z powodu hałasów nie może pospać do godz. 7.00, aby dopiero wtedy spokojnie wstać do pracy.
Zdenerwowany sąsiad dzwoni w końcu do policjantów z prośbą o interwencję. Mundurowi przyjeżdżają na miejsce i postanawiają ukarać pana Mariana mandatem. Za nadmierną emisję spalin i powodowanie zbyt dużego hałasu będzie on musiał zapłacić nawet 300 zł (punkty karne nie są naliczane).

Nie przyjęcie mandatu - co teraz?
Pan Marian nie przyjął mandatu. Policjanci skierowali więc sprawę do sądu, który - jeśli uzna kierowcę winnym - może ukarać go naganą lub nałożyć na niego nawet 3 tys. zł grzywny.
Sprawa mogła zakończyć się inaczej. Pan Marian rzeczywiście codziennie rano odpalał swojego diesla o godz. 5.20, ale tylko na kilka minut. Chce, aby silnik rozgrzał się przed jazdą. W tym czasie szybko skrobie szyby i zmiata śnieg z maski, dachu i lamp. Jego sąsiada codziennie rano budzi hałas pracującego silnika. Dlatego mężczyzna w końcu dzwoni na policję. Mundurowi przyjeżdżają na miejsce, ale nie wlepiają panu Marianowi mandatu. Sprawa kończy się na upomnieniu. Pan Marian w przyszłości stara się parkować samochód dalej od okien sąsiada i jak najkrócej rozgrzewać samochód o poranku.

Bezpieczna jazda zimą
Pan Marian nie może jednak w ogóle zrezygnować z przygotowania samochodu do drogi. Silnik - szczególnie diesla - dobrze jest rozgrzać przed podróżą. Poza tym nie można jeździć samochodem, gdy śnieg i lód utrudniają widoczność.
Szyby samochodu trzeba ogrzać, aby zniknęła z nich para. Lepiej osuszyć je ciepłym powietrzem, aniżeli przecierać ściereczką - co jest rozwiązaniem tylko chwilowym. Kierowcy powinni usunąć śnieg, lód czy szadź ze wszystkich szyb. Tylko w ten sposób będą mieli dobrą widoczność. Z tego samego powodu powinni zmieść śnieg z dachu i przedniej maski. Jeżeli jest on zmrożony i bardzo sypki, będzie zwiewał przy każdym podmuchu wiatru - z maski na przednią szybę auta, zaś z dachu na pojazdy jadące z tyłu.
Prawidłowe odśnieżenie samochodu zapewnia bezpieczną, ale też tanią jazdę. Pamiętajmy! Za jazdę samochodem z zaśnieżonym dachem można dostać nawet 500 zł mandatu.

Napisz komentarz
Komentarze