Dziś trudno sobie wyobrazić, jak będzie wyglądało nasze miasto w roku 2068? Biorąc pod uwagę masową migrację ludności z całej Polski do stolicy oraz rozwój budownictwa, najprawdopodobniej za 50 lat Legionowo stanie się jedną z dzielnic Warszawy. W końcu, bloki warszawskiego Tarchomina znajdują się już dziś na granicy powiatu legionowskiego, a planowana budowa mostu w Jabłonnie jeszcze przybliży nas do stolicy. Warszawskie osiedla powstają także już przy granicy gminy Nieporęt

W podobny sposób dzielnicami wielkich miast takich jak Paryż, Londyn czy Meksyk stawały się okoliczne osady i miasteczka. Nie wiadomo jednak jaką dzielnicą stanie się Legionowo, bogatą, ekskluzywną, zieloną z zabudową rezydencjalną czy też biednym, zdegradowanym i pozbawionym zieleni blokowiskiem. Dzisiaj oba warianty są możliwe, bo stanęliśmy właśnie na rozdrożu.
Wydaje się, że dotychczasowa polityka obecnych władz, dopuszczająca szybki i bezładny rozwój zabudowy mieszkaniowej oraz dogęszczanie miasta, prędko może doprowadzić do ziszczenia się tego mniej korzystnego dla mieszkańców wariantu. Za budownictwem nie nadąża bowiem rozwój infrastruktury technicznej oraz tej społecznej. Dziś trudno jest pokonać tory kolejowe i przedostać się z jednej części miasta do drugiej, coraz trudniej znaleźć miejsce do parkowania, a przy okazji każdej inwestycji znikają kolejne drzewa i tereny zielone. W mieście zaczynają dominować zabetonowane blokowiska.
Tymczasem coraz większymi wyzwaniami dla współczesnego świata, dobitnie pokazał to niedawny Szczyt Klimatyczny w Katowicach, są problemy z emisją gazów cieplarnianych, zanieczyszczeniem powietrza, zanieczyszczeniem gleby oraz wód. Dlatego wydaje się, że miejscami przyjaznymi dla ludzi, takimi gdzie chcieliby mieszkać, również za 50 lat, będą tereny w niewielkim stopniu zurbanizowane, otoczone zielenią i umożliwiające aktywny wypoczynek, a także umożliwiające korzystanie z ekologicznych źródeł energii. Czy miejscem takim może być Legionowo?
Wydaje się, że dzisiaj jest jeszcze na to szansa. Trzeba by jednak całkowicie zmienić dotychczasowy sposób myślenia i wyznaczyć nowe kierunki rozwoju. Niezwłocznie należałoby też podjąć działania, które powstrzymają dogęszczenie zabudowy i wkraczanie budownictwa wielorodzinnego na tereny mniej zurbanizowane. Najwyższy czas również powstrzymać likwidację ostatnich terenów zielonych w mieście oraz na poważnie zająć się likwidacją smogu. Niewątpliwie wymagałoby to nie tylko zmian w zapisach planu zagospodarowania przestrzennego, ale także dalekosiężnej wizji. Nie wiadomo jednak czy obecnie rządzącą ekipę, stać jest na tak diametralną zmianę?
Maciej Lerman

Napisz komentarz
Komentarze