Niektórzy uczestnicy tego zgromadzenia mieli wrażenie, że Roman Smogorzewski jako kandydat na prezydenta miasta Legionowo, nie tylko żartuje, ale wręcz kpi z kandydatów na radnych z jego własnego komitetu (Porozumienie Samorządowe).
Konwencja wyborcza obecnego prezydenta miasta Legionowo, okazała się więc kwintesencją jego dotychczasowych rządów. Rubaszny, zadowolony z siebie 46 latek, najpierw winę za całe zło świata zrzucił na swoich przeciwników, a potem sypał dowcipami. Przy okazji przedstawiania kandydatów na radnych, żartował z nich, a nawet drwił. Nie zabrakło również seksistowskich tekstów pod adresem kandydatek.
Jedną określił jako tą rudą.... i w tym momencie wykonał wymowny gest, a inna z kandydatek usłyszała, że jest ładna oraz ma „wiele innych walorów i kompetencji”. Kolejne kandydatki, mogły na przykład usłyszeć uwagi na temat swojej tuszy i innych szczegółów wyglądu. Jeden z kandydatów, podobnie jak inni zgromadzeni, dowiedział się, że tak bardzo prosił, a wręcz błagał prezydenta o miejsce na liście, że ten w końcu się zgodził.
Generalnie prezydent potraktował konwencję wyborczą w swoiście rubaszny i zabawowy sposób. Można było odnieść wrażenie, że wybory, to jedna wielka mistyfikacja.
Trzeba przypomnieć, że prezydent, uformował aż 3 komitety wyborcze, które będą go popierać. Dla niepoznaki, sam nie startuje z komitetu tworzonego przez własną partię (Platformę Obywatelską), we władzach której zasiada.
Na dodatek, jak wiadomo, od kilkunastu lat mieszka na terenie innej gminy, a więc w ogóle nie powinien mieć prawa do kandydowania w Legionowie.
Dopełnieniem tego, jest przypisywana mu recepta na wyborczy sukces, którą podobno zawsze powtarza ją niedowiarkom. Według niej, aby wygrać, wystarczy w jedną niedzielę być na 4 mszach w 4 różnych kościołach i stać w pierwszym rzędzie.
Ciekawe czy tym razem, „ciemny lud” znów to kupi...
Paweł Szyling

Napisz komentarz
Komentarze