Reklama
Przejeżdżając ulicami Legionowa można dojść do wniosku, że to bardzo zielone miasto. Dla przyjezdnych niewątpliwie jest to duży atut naszej miejscowości. Jednak przyglądając się bliżej nie trudno zauważyć, że większość zieleni, a szczególnie dużych drzew przetrwała tylko dlatego, iż znajduje się na prywatnych posesjach. I tylko dzięki ich właścicielom możemy czasami skryć się w ich cieniu
Są też oczywiście zadrzewione gminne działki, ale te w błyskawicznym tempie są sprzedawane, a następnie wycinane w pień. Na wielkich legionowskich spółdzielczych osiedlach ocalały tylko nieliczne egzemplarze, które rosły tam wcześniej. Nie ma się co oszukiwać, przy okazji każdej niemal inwestycji znikają stare drzewa, podobnie jak niemal całkowicie zniknęły wydmy z krajobrazu Legionowa. Wystarczy wskazać, że miejskie władze nawet podczas tworzenia tzw. „Parku Zdrowia” nie mogły się powstrzymać przed wycinką kilkuset drzew.
Oczywiście w miejsce wyciętych drzew, aby nie płacić wysokich opłat, deweloperzy i inni inwestorzy w ramach tzw. nasadzeń zastępczych, sadzą nowe drzewa. Łatwo jednak zauważyć, że nigdy nie zrekompensują one tego co wycięto. Sadzone są bowiem głównie, szczepione na cienkim kiju, kuliste odmiany akacji i klonów, które za bardzo już nie urosną. A więc nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt takich egzemplarzy nie zastąpi nigdy, pod względem pochłaniania zanieczyszczeń, absorbowania wody i produkcji tlenu, starego drzewa, które rosło tam wcześniej.
Przyuliczne hodowle takich rachitycznych drzew, a raczej bonzai, są jednak bardzo wygodne dla władz miasta, bo większe nie urosną i nie będą sprawiać w przyszłości większych problemów. Należy jednak się dziwić, że nasi włodarze do tej pory nie zauważyli, że tereny zielone i prawdziwe drzewa są też pożyteczne, szczególnie gdy coraz bardziej doskwierają nam zmiany klimatu. Zmniejszają na przykład skutki ulewnych deszczy czy długotrwałych okresów suszy. Chronią nas przed upałem, chłodem i wiatrem, filtrują powietrze, a także zatrzymują wodę w glebie.
Najwyższy czas aby prezydent i radni, którzy mają wpływ na uchwalanie planów zagospodarowania przestrzennego, przejrzeli na oczy i powstrzymali bezmyślne zagęszczanie i zabetonowywanie miasta. Inaczej z dzisiejszych atutów wkrótce nic nie zostanie. A zielone jeszcze Legionowo przekształci się w betonową pustynię.
ML
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze