Wielu z nas miało pewnie nie raz problemy z fachowcami wynajętymi do kładzenia glazury czy malowania mieszkania. Podobnie we wspólnotach mieszkaniowych zdarzają się kłopoty z zarządcami nieruchomości czyli osobami, które odpowiedzialne są za remonty, odśnieżanie, podpisywanie umów na dostawę mediów, odbiór śmieci i pilnowanie porządku

[email protected]
Zwykle mamy wobec nich duże oczekiwania i wymagania oraz kontrolujemy ich działalność – pewnie dlatego, że to my im płacimy. Podobną rolę pełnią władze samorządowe. W istocie to my ich zatrudniamy i składamy się na ich, czasami bardzo wysokie, pensje. Jednak wielu mieszkańców nie ma wobec władz najmniejszych wymagań, cieszą się gdy w ogóle cokolwiek robią, a nawet godzą się na to żeby kręcili coś na boku. Potem zaś wybierają ich ponownie...
Wystarczy spojrzeć na wiele niedawno zrealizowanych miejskich inwestycji. Niemal wszystkie kosztowały więcej niż pierwotnie zakładano. Budowa wielu z nich się przeciągnęła, a większość w krótkim czasie po uruchomieniu i tak wymagała poprawek i remontów. Wystarczy tu wymienić budynek ratusza czy kładkę nad torami. Wiele z inwestycji na terenie miasta było także nie do końca przemyślanych. Tunel bez chodnika dla pieszych oraz ścieżki rowerowej, a także stacje kolejowe z wiecznie psującymi się windami i bez podjazdów na perony. Co prawda realizowała je kolej, ale władze nie dopilnowały, aby inwestycje te dobrze służyły mieszkańcom.
Osobnym tematem jest tzw. Centrum Komunikacyjne i wchodzący w jego skład dworzec. Gdy gdzie indziej obiekty takie budowane są przez PKP i przez kolej utrzymywane, to u nas zrealizowano je ze środków mieszkańców. To jednak nie jest jeszcze najgorsze. Okazuje się, że według wielu wyliczeń koszt utrzymania dworca, który spadnie na barki mieszkańców, może wynieść nawet ok. 4 mln zł rocznie. Przy okazji mają na tym zarabiać, nie wiedzieć czemu, należące do miasta spółki. To jednak nie koniec. Okazuje się, że mieszkańcy ze swoich podatków będą może musieli jeszcze składać się na odszkodowania dla wykonawców Centrum Komunikacyjnego. Okazało się bowiem, że przed sądem Okręgowym w Warszawie toczy się sprawa o ok. 20 mln zł odszkodowania (wraz z odsetkami) dla firm budujących dworzec.
Łatwo można sobie wyobrazić, co zrobiliśmy z takimi fachowcami, którzy wzięli od nas masę pieniędzy, spartaczyli robotę, a w dodatku narazili nas na płacenie jakichś odszkodowań. Albo co by zrobiła żona z mężem, który wziął pieniądze na remont mieszkania, a potem latami tłumaczył się, że nie mógł wziąć się do roboty, bo wydał je na coś innego. A tak ciągle robią nasze władze kiedy składają nam wyborcze obietnice. Teraz gdy zbliżają się wybory, festiwal obietnic ruszył na nowo. Ciekawe, które z nich w ogóle zostaną zrealizowane. A także ile z nich będzie wymagało poprawek, jak budowane ostatnio „na wyścigi” ścieżki rowerowe.
Dlatego nie patrzmy na władze samorządowe jak na naszych dobroczyńców, ale raczej jak na ludzi, których zatrudniamy. Nie cieszmy się z tego, że cokolwiek robią, ale rozliczajmy ich z tego czy rozsądnie wydają nasze pieniądze. Pamiętajmy, że samorząd nie ma żadnych własnych pieniędzy, ale zawsze potrafi je znaleźć, nie gdzie indziej jak - w kieszeniach podatników.
ML

Napisz komentarz
Komentarze