W Legionowie działają trzy spółki „miejskie”: KZB Legionowo Sp.z o.o., PWK „Legionowo” Sp.z o.o., PEC „Legionowo”
Sp.z o.o. W każdej z nich miasto posiada 100 proc. udziałów, czyli w teorii WSZYSCY mieszkańcy miasta są ich właścicielami, ale... No cóż, zawsze lub bardzo często pojawia się jakieś „ale”. Tak jest i tym razem. Funkcję zgromadzenia wspólników w tych spółkach sprawuje jednoosobowo prezydent miasta. Co to oznacza? To on mianuje rady nadzorcze, a te później mianują zarządy i prezesów. W praktyce prezydent decyduje więc o wszystkim, co tych spółek dotyczy. No, bo kto mu podskoczy wiedząc, że od jego woli wszystko zależy. NIKT. Kto sądzi inaczej powinien bywać na posiedzeniach komisji Rady Miasta. Ostatnio na jednej z nich byłem świadkiem, jak prezes spółki miejskiej mówił o prezydencie per „szef”. „Jak szef się zgodzi, to zrobimy – jak się szef nie zgodzi, to nie zrobimy”. Jak rozumieć te słowa? Oznaczają one istnienie groźnych, dla nas mieszkańców, zależności. Prezydent Legionowa jest wszechwładny, chociaż oficjalnie mówi, że spółkami zarządzają prezesi. I co z tego, że spółki podlegają pod przepisy Kodeksu Spółek Handlowych, skoro jest jeszcze SZEF, prezydent Legionowa?
Działalność spółek powinna być przejrzysta. Bardzo często na pytania radnych, władze spółek unikają odpowiedzi zasłaniając się tajemnicą handlową. – Ile spółka wydaje na reklamę i marketing? Odpowiedź: – To tajemnica. – Jakie fundacje dotuje spółka? – Tajemnica. Coś za dużo tu tych tajemnic. A tajemnice, tylko potęgują pytanie: DLACZEGO? Czyżby nasze miejskie spółki miały coś do ukrycia? A może to nie one mają coś do ukrycia, ale prezydent? Prezesi mają przecież szefa. Bez jego pozwolenia nic w spółkach nie zrobią. Czyż nie wydaje się logicznym, że to prezydent ma coś do ukrycia? Nasuwa się też pytanie: – Kto tak się zachowuje. Na pewno nikt, kto ma czyste sumienie. Mamy prawo i obowiązek zadawać pytania, które dotyczą naszej własności.
Andrzej Kalinowski
Radny Rady Miasta Legionowo
PS. Dostaliśmy sygnały, że pracownicy tych spółek, a także Urzędu Miasta są straszeni. Wmawia im się, że jak przyjdzie nowa władza, to wszystkich wyrzuci na bruk. To jest nieprawda. Komuś jednak zależy, aby taka plota się szerzyła. Wiadomo, ryba psuje się od głowy. Mieszkańcom Legionowa należy się dobrze zarządzane Miasto – bez niedomówień, tajemnic, zastraszeń.
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze