
Może tylko nie przybywa bezpiecznych, bezkolizyjnych przepraw z jednej części miasta do drugiej. Siłą rzeczy zmniejsza się również ilość wolnej przestrzeni, terenów zielonych i miejsc wypoczynku. Pojawiają się też nowe problemy jak brak miejsc do parkowania pojazdów , zanieczyszczenie powietrza, podtopienia po większych deszczach i problemy komunikacyjne.
Ale miasto się rozwija, coś się dzieje w tym Legionowie... - zawsze słyszę te słowa w odpowiedzi na głosy krytyki wobec polityki ciągłego dogęszczania osiedli, likwidacji terenów zielonych i dopuszczania do bezładnej zabudowy miasta.
Ale miasto się rozwija - słyszę także, gdy komuś nie podoba się polityka władz i wytyka im błędy, nietransparentne działania, a nawet ciemne sprawki. Zawsze wtedy spotykam się też z wypowiedziami, że taka jest cena rozwoju, że tak być musi i nic na to się nie poradzi...
Faktycznie, w przeszłości, jeszcze w czasach prehistorycznych powstawały miasta, które po osiągnięciu apogeum swojego rozkwitu często upadały, z powodu rabunkowej gospodarki, skażenia gleby, braku drzew, zanieczyszczenia wody itd. Czy podobnie być musi u nas, bo taka jest cena rozwoju i nieuchronna kolej rzeczy?
Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta - tak być nie musi. Od tamtej pory wynaleziono przecież takie pojęcia jak zrównoważony rozwój, inteligentne gospodarowanie zasobami czy też planowanie przestrzenne oraz konsultacje społeczne. Powszechnie też przyjmuje się, że ludzie tak jak inne żywe organizmy, potrzebują przestrzeni do życia. Na przykład coraz więcej zwolenników, nawet wśród wielkich sieci handlowych, zyskuje ruch zakazujący chowu klatkowego kur. Bo uznano to za nieludzkie warunki.
Tymczasem ludzie w Legionowie, na wielkich blokowiskach, stłoczeni są coraz bardziej jak kury w klatkach. I władze nie powiedziały w tej sprawie jeszcze ostatniego słowa... Przedstawiciele lokalnych władz cały czas zmieniają plany, aby umożliwić kolejne dogęszczenia i zwiększać intensywność zabudowy, bo jak mówią - miasto musi się rozwijać.
Dziś dla wszystkich powinno być oczywiste, że słowo „rozwój” nie musi oznaczać rabunkowej gospodarki, wyprzedaży publicznego majątku, ciągłego pogarszania warunków życie mieszkańców i dewastacji środowiska.
Chyba ktoś zapomniał, że miasto jest dla ludzi...
ML

Napisz komentarz
Komentarze