
[email protected]
Jak głosi stare powiedzenie – „ryba psuje się od głowy”, albo inaczej mówiąc „przykład idzie z góry”, a więc postępowanie osób na szczytach władzy jest wskazówką, jak można postępować, dla wszystkich innych obywateli. Bardzo ważną wskazówką. Tym bardziej, że zbliżają się wybory samorządowe, co do których nikt, niezależnie od poglądów i opcji politycznej, nie powinien mieć w demokratycznym państwie wątpliwości, że powinny one zostać przeprowadzone na uczciwych zasadach. Inaczej wybory takie nie mają najmniejszego sensu.
Wybory te będą opierać się na analogicznych przepisach, jak te które były łamane przez prezydenta podczas referendum lokalnego w Legionowie. Należy wziąć też pod uwagę, że zdaniem sądu wina sprawcy, którym w dodatku był urzędnik, funkcjonariusz publiczny, prezydent miasta - nie budzi wątpliwości. Niewątpliwie też wykorzystał on sprawowany urząd do osiągnięcia własnego celu. A więc warto zastanowić się czy kara była adekwatna do przewinienia i czy będzie ona odstraszać potencjalnych oszustów od łamania prawa wyborczego, czy też będzie do łamania prawa zachęcać.
Moim zdaniem, taka kara jest pomyłką, bo osoba ubiegająca się o fotel prezydenta, czy wójta, wie, że gdy uda się jej wygrać wybory i objąć urząd, to powetuje sobie 500 złotową grzywnę w ciągu jednego, górach dwóch dni. A więc dla wyborczego oszusta, czy też osoby prowadzącej kampanię wyborczą niezgodnie z prawem, sprawa będzie prosta – warto zaryzykować. Wiele można bowiem zyskać, a ewentualna kara jest wręcz symboliczna. Uważam też, że im wyższe stanowisko, tym większa jest społeczna szkodliwość czynu, a tym samym wyższa powinna być kara. Inaczej naginanie prawa staje się czymś łatwym, codziennym i powszechnym.
Nie chciałbym być złym prorokiem, ale ta zbytnia pobłażliwość wobec łamania prawa może spowodować, że już niedługo zobaczymy podobne sceny jak te, które miały miejsce w czasie referendum. Być może urzędnicy, którzy zasiądą w komisjach wyborczych, będą namawiać do głosowania na jedynego słusznego kandydata. Jego podwładni będą zmuszani do prowadzenia agitacji wyborczej w miejscu pracy, rozdawania ulotek i pączków na ulicach oraz na peronach dworca. Natomiast urzędy i szkoły, w których istnieje zakaz prowadzenia kampanii wyborczej, znów przekształcą się w „wyborcze sztaby”.
Moim zdaniem, nie jest to więc kara, ale zachęta...
ML

Napisz komentarz
Komentarze