Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 4 czerwca 2026 17:33
Reklama
Reklama

DZIWIĘ SIĘ... Buta, arogancja, absurd...

Przeciętny mieszkaniec, zwykły zjadacz chleby, nienawykły do samorządowych utarczek, mógłby doznać szoku, gdyby przypadkiem trafił na sesję rady gminy czy też miasta. Jedna z takich przypadkowych osób ostatnio podzieliła się ze mną swoimi wrażeniami. - „Takiej arogancji, buty, a nawet wręcz chamstwa nie widziałam dawno” - mówiła mieszkanka.



MACIEJ LERMAN
[email protected]


Szczególnie uderzyło ją zachowanie przewodniczącego i innych osób siedzących na przedzie prezydialnego stołu. Nieustanie pouczali oni i silili się na żarty z tych siedzących na drugim jego końcu. Ci natomiast próbowali zadawać pytania i składali różne wnioski, które jednak w większości były lekceważone. Niejednokrotnie można było też usłyszeć z ust tych „starych wyjadaczy” - „jest pan nowy, najwyraźniej nie wie pan na czym polega ta praca”.
Z kolei jegomość, wyglądający w tym gronie na szefa wszystkich szefów, bez najmniejszej żenady tłumaczył, że ktoś kto jest w opozycji nie może liczyć na to, że jakiekolwiek jego wnioski zostaną zaakceptowane. Ba, twierdził nawet, że i mieszkańcy z obwodu tego radnego powinni wiedzieć, iż nie będzie u nich żadnych inwestycji. A więc, jeśli ktoś nie jest z tym lokalnym bonzem, to ani on, ani wyborcy którzy go wybrali, nie mogą na nic liczyć. Mówił, że tak właśnie rozumie demokrację.
Wszystko to działo się przy milczącej aprobacie siedzącej na sali większości. Większość ta, właściwie nigdy nie zadawała żadnych pytań. Nawet wtedy, kiedy chodziło o przeznaczenie na coś kilkunastu milionów publicznych pieniędzy. Ożywiali się tylko, podobnie jak przysłowiowe „psy Pawłowa”, reagujące na zapalenie się czerwonej lampki, wtedy kiedy otrzymywali znak do głosowania. Wtedy karnie podnosili w górę ręce.

O przepraszam, przypomniałem sobie jeden przykład, kiedy wywiązała się długa dyskusja, w której głos zabierali niemal wszyscy po kolej. Wtedy był czas na pytania i dysputy. Ale o co chodziło... - już nie pamiętam. Po prostu, była to jakaś, na prawdę, błaha sprawa...

ML

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Damian 15.02.2018 23:53
No cóż Smogorzewski też jako PEŁOWIEC jest w opozycji do rządzących i niech się nie dziwi, że tak jest traktowany on, ślumok i reszta nowoczesnych Pełowców. A Błaszczak pokazuje że można coś zrobić tzn. DK61, szpital i pociągi do Zegrza. A zatem nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka i siedzi pan panie SMOGORZEWSKI w politycznym koncie - boli oj boli ? Ale dobrze, że ma pan okazję poczuć to co nazywa pan ot taką normalna demokratyczną praktyką. A jak mandacik POleci to zaboli jeszcze bardziej.

Elemelek 16.02.2018 13:40
Amen

JANUSZ 11.02.2018 10:16
"Bo on tak rozumie demokrację" - czyli nie wie w ogóle co to jest demokracja. Każdy mieszkaniec powinien pójść na taką sesję i zobaczyć jak się zachowują radni, których wybraliśmy i prezydent też. Ja widziałem -najczęściej nie wiedzą nawet o co chodzi, tylko głosują zawsze tak jak im każą. Tak reprezentują nas mieszkańców !!!

Ewa 11.02.2018 18:16
Niedługo sesje Rady Miasta będą musiały być rejestrowane, wtedy każdy będzie mógł przekonać się, kto i jak się zachowuje.

smerfetka 08.02.2018 21:43
i popijali sok z gumijagód......bo cała struzańska obrzygana chyba wracł tata z pracy ;)

Gargamel 08.02.2018 19:53
Od lewej: Smerf Osiłek, Ciamajda i Ważniak

NAJNOWSZE E-WYDANIE
Mazowieckie To i Owo nr 49
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama