Nowodworska policja skierowała do legionowskiego sądu wniosek o ukaranie prezydenta Romana Smogorzewskiego za złamanie prawa poprzez prowadzenie, wbrew zakazowi, kampanii referendalnej na terenie Urzędu Miasta Legionowo. Jednak 14 sędziów sądu Rejonowego w Legionowie złożyło wniosek o wyłączenie ich od orzekania, ponieważ uznali że nie będą bezstronni
Przypomnijmy. Sprawą pod koniec ubiegłego roku zainteresował nas jeden z internautów, który dotarł do ciekawych dokumentów. Wynikało z nich, że wszyscy sędziowie legionowskiego sądu rejonowego, łącznie 14, wystąpili o wyłączenie ich ze sprawy, w której obwinionym jest Roman Smogorzewski, czyli prezydent miasta Legionowo.
Czy chodzi o przedawnienie?
Wniosek legionowskich sędziów trafił do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie, gdzie stwierdzono, że nie jest on wystarczająco uzasadniony. Dlatego sędziowie zostali zobowiązani do uzupełnienia swoich oświadczeń poprzez szczegółowe wskazanie przyczyn, dla których zachodzą wątpliwości co do ich bezstronności. Wszystko to wydłużyło trwającą procedurę, bo akta zostały z powrotem przesłane z Warszawy do Legionowa. Jednocześnie skłoniło to internautę z Legionowa do rozważań, czy przypadkiem nie chodzi o to, aby
postępowanie w tej sprawie się przedawniło. Do tej pory nie udało nam się ustalić, czy i w jaki sposób legionowscy sędziowie uzupełnili swoje oświadczenia. Dlatego nie wiadomo, z jakiego powodu mogą oni nie być oni bezstronni.
Łamano prawo podczas referendum
Z dokumentów jakie zostały ostatnio ujawnione wynika, że potwierdziły się nasze przypuszczenia odnośnie tego czego dotyczy ta sprawa. Okazało się, że chodzi o przypadki łamania prawa przez urzędników podczas referendum lokalnego w Legionowie. Ustawa o referendum lokalnym wyraźnie zabrania prowadzenia kampanii referendalnej na terenie urzędów administracji rządowej i samorządowej oraz sądów. Tymczasem legionowskie władze jawnie prowadziły negatywną kampanię wobec planów przyłączenia Legionowa do metropolii warszawskiej. W głównym holu budynku ratusza dystrybuowano propagandowe ulotki, a plakaty zawieszono na budynkach wszystkich miejskich instytucji. Z kolei miejskich urzędników można było zobaczyć jak prowadzili akcje propagandowe np. na peronach dworca kolejowego. Natomiast na szczytowym piętrze ratusza zawisł nawet ogromny baner zachęcający do głosowania „na nie”.
Interwencja policji
Nie spodobało się to jednemu z mieszkańców, który udał się do ratusza i zażądał od prezydenta Smogorzewskiego, aby ten zaprzestał prowadzenie niezgodnej z prawem kampanii na terenie urzędu. Prezydent obiecał, ale nie dotrzymał słowa. Dlatego mieszkaniec wezwał patrol policji. Dopiero ta interwencja spowodowała zdjęcie baneru i zaprzestanie agitacji referendalnej na terenie urzędu. Legionowski ratusz usiłował jednak odwracać kota ogonem i tłumaczył, że baner nie wisiał na ratuszu tylko na tej części budynku, która rzekomo pełni funkcje centrum administracyjno-informacyjnego. Następnie sprawa trafiła do sądu jako protest przeciwko ważności referendum. W jej wyniku Sąd Okręgowy Warszawa-Praga nie unieważnił jednak referendum. Stwierdził za to, że legionowskie władze miasta z całą pewnością łamały prawo. Zdaniem sądu jednak, stwierdzone przypadki łamania prawa nie miały wpływu na ostateczny wynik referendum.
Wniosek o ukaranie
Jednak oprócz protestu referendalnego, odrębne postępowanie prowadziła w tej sprawie także policja, której funkcjonariusze na wezwanie mieszkańca interweniowali w legionowskim ratuszu. Prowadzenie sprawy przekazano jednak policjantom z Nowego Dworu Mazowieckiego. Jak dowiadujemy się z dokumentów zamieszczonych na profilu „Absurdalne Legionowo”, policjanci przesłuchali w tej sprawie 16 świadków. Efektem ich pracy był skierowany 1 sierpnia 2017 r. wniosek do Sądu Rejonowego w Legionowie o ukaranie Romana Smogorzewskiego. Uznano bowiem, że prezydent miasta dopuścił się wykroczenia prowadząc kampanię referendalna na terenie Urzędu Miasta Legionowo. Grozi mu za to grzywna 5 tys, zł. Obecnie jednak, jak pisaliśmy na wstępie, sprawa ugrzęzła w sądzie, którego sędziowie nie chcą orzekać ws. prezydenta.
Czy znów się wywinie?
Dotychczasowe doświadczenia mogą wskazywać, że prezydentowi znów włos nie spadnie z głowy. Wcześniej prowadzone przeciwko niemu sprawy, pomimo wielu dowodów, były zawsze umarzane. Tak było np. z poprzednimi sprawami dotyczącymi wyborów samorządowych, przetrzymaniem planu zagospodarowania albo z drogim zegarkiem, którego nie umieścił w oświadczeniu majątkowym. Prezydent zeznał wówczas, że kupił go dużo taniej, a w ogóle już go nie ma, bo został zniszczony przez dziecko. Za coś podobnego, nawet ministrowie tracili stanowiska. U nas jednak odpowiednie organa śledcze zwykle dają wiarę wyjaśnieniom prezydenta i nie prowadzą już innych czynności wyjaśniających. Ponadto instytucje takie jak prokuratura, policja, a ostatnio nawet sąd, nie chcą prowadzić spraw dotyczących lokalnych polityków. Czyżby mogli oni wpływać także na decyzje wymiaru sprawiedliwości?
K.K.
Reklama
LEGIONOWO. Czy prezydent Smogorzewski jest bezkarny?
- 19.01.2018 19:06
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze