
Radny Andrzej Kalinowski zapytał jakiś czas temu o informacje na temat członków rad nadzorczych miejskich spółek. Rady nadzorcze powinny kontrolować bowiem ich działalność. Z naszych informacji wynika, że członków tych powołuje prezydent na zasadzie własnego widzi mi się, bez jakiegokolwiek konkursu.
Radny chciał się m.in. dowiedzieć jaki zawód wykonują te osoby (z podaniem nazwy instytucji, w których pracują) oraz jakie pobierają wynagrodzenie z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej. Podobne bowiem pytania (interpelację) złożył w 2009 r. radny Witold Olender i otrzymał na nie bardzo wyczerpujące odpowiedzi.
Niestety tym razem przekazane informacje były bardzo skąpe i ograniczyły się tylko do wymienienia nazwisk członków poszczególnych rad nadzorczych oraz podania okresu trwania kadencji. Wynagrodzeń jakie członkowie rad nadzorczych dostają z miejskich spółek nie podano zasłaniając się uchwałami Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników oraz odesłano radnego po informacje do spółek. Należy dodać, że Zgromadzenia Wspólników jednoosobowo reprezentuje prezydent miasta.
Ta blokada informacyjna daje do myślenia. Być może jest coś na rzeczy w krążących po mieście pogłoskach, iż niektórzy członkowie rad nadzorczych mają za zadanie pilnować prywatnych interesów prezydenta. Podobno dzięki temu dostają łącznie po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nie tylko za zasiadanie w radzie, ale także dzięki zleceniom z ratusza...
Paweł Szyling

Napisz komentarz
Komentarze