Wyciąć, co się da
Las znajduje się na działce, która należy do gminy. W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego teren ten zakwalifikowany jest jako park leśny. Najprawdopodobniej jednak nie miało to, podobnie jak ekspertyza ornitologa, żadnego znaczenia. Nie uchroniły bowiem lasu przed wycinką. W dniu 18 czerwca br. w lesie pojawiła się ekipa wyposażona piły spalinowe i ciężki sprzęt. Błyskawicznie przez środek lasu, przez który biegnie linia energetyczna, został wycięty i wyczyszczony z wszelkiej roślinności pas o długości 400 m i szerokości nawet 10 m. W ciągu kilku kolejnych dni wycinka była kontynuowana. Następnie teren został zaorany i wyrównany. Z uzyskanych przez redakcje informacji wynika, że na miejscu cały czas miał być obecny pracownik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Legionowie.
Drzewa i ptaki
Zdaniem okolicznych mieszkańców podczas wycinki ucierpiały nie tylko drzewa ale i ptaki, które zginęły. Mieszkańcy właśnie w trosce o życie ptaków próbowali wstrzymać wycinkę, tym bardziej, że obecnie trwa okres lęgowy. Telefony do rozmaitych instytucji jednak nic nie pomogły, a wszystkie sygnały zostały zlekceważone. Odmienne stanowisko w tej sprawie ma urząd miasta. - Firma wynajęta przez zakład energetyczny podcinała gałęzie oraz kilkuletnie odrosty drzew i krzewów, kolidujące z istniejącą linią energetyczną. Na takie prace nie jest wymagane zezwolenie - odpowiedziała nam Tamara Mytkowska, Kierownik Referatu Komunikacji Społecznej z UM Legionowo.
Nie mieli zezwolenia
Z odpowiedzi jaką otrzymaliśmy z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Warszawie wynika natomiast, że usuwanie i niszczenie gniazd i siedlisk zwierząt objętych ochroną gatunkową bez zezwolenia – podlega karze aresztu lub grzywny. Jednak zezwolenie na takie niszczenie może wydać tylko Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Z kolei organami właściwymi do wydania zezwolenia na usuwanie drzew i krzewów są odpowiednio wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Natomiast w przypadku, gdy decyzja taka dotyczy nieruchomości będących własnością gminy wydaje ją starosta. Z naszych informacji wynika, że ekipa dokonująca wycinki nie miała zezwolenia od starosty legionowskiego ani jakiegokolwiek innego zezwolenia. Najwyraźniej więc zdaniem urzędu na wyciętym fragmencie lasu nie było ani jednego gniazda i ani jednego drzewa.
KAROL STELMACH
Napisz komentarz
Komentarze