Nie chodzi bowiem o przyciągnięcie do miasta jakiegoś dużego i bogatego inwestora, pozyskanie gigantycznych środków zewnętrznych na nowe inwestycje czy też ogłoszenie, że w najbliższym czasie zostanie dokończona modernizacji drogi krajowej na odcinku od wiaduktów w Legionowie do ronda w Zegrzu. Nie obwieszczono też, iż w Centrum Komunikacyjnym zaczęły działać kasy biletowe albo windy na kładkę przez tory kolejowe... itd.
Okazało się natomiast, że prokuratura po wielomiesięcznym i wielowątkowym śledztwie umorzyła postępowanie dotyczące między innymi: wyrządzenia legionowskiej spółdzielni mieszkaniowej znacznej szkody majątkowej, poprzez nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez prezesa spółdzielni. Śledztwo to dotyczyło również nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych oraz przyjęcia korzyści majątkowej, w postaci lokalu handlowego, przez prezydenta miasta Legionowo.
Powodem umorzenia był brak znamion czynu zabronionego. Po raz kolejny okazało się więc, że cokolwiek robią nasze władze, to robią to dobrze. Przynajmniej odpowiednie organy, do tej pory zawsze dochodzą do takich wniosków. Szkoda tylko, że innego zdania są zwykli mieszkańcy, którzy od lat obserwują, jak intratne kąski, za półdarmo, trafiają w ręce „dygnitarzy”.

Do beczki miodu wypada jednak dodać łyżkę dziegciu. Kilka dni wcześniej, władze bowiem przechwalały się również, iż sąd potwierdził, że podczas niedawnego referendum w Legionowie nie było nieprawidłowości. Tymczasem, jak ustaliliśmy, w rzeczywistości Sąd Okręgowy w Warszawie stwierdził, że władze miasta wywieszając baner na budynku ratusza oraz zezwalając na rozdawanie ulotek i prowadzenie kampanii referendalnej na terenie urzędu łamały prawo.
Protest wyborczy mieszkańca został jednak oddalony, bo zdaniem Sądu, naruszenia ustawy o referendum nie były na tyle istotne, aby unieważnić całe referendum. Z sukcesu trzeba się cieszyć. A całe to zamieszanie można skwitować tak: – jakie władze, taki sukces...

Napisz komentarz
Komentarze