Gdy tylko skończył się film, przypomniałem sobie, że ostatnio gdzieś czytałem podobnie absurdalne wyjaśnienia kogoś kto również został przyłapany na łamaniu prawa. Podrapałem się w głowę i przypomniałem sobie. Były to niedawne wyjaśnienia rzeczniczki legionowskiego ratusza ws. kampanii referendalnej prowadzonej przez urząd miasta.

Dowiadujemy się z nich bowiem, że baner, który wisiał na balustradzie balkonu ratusza, na który to balkon jest wejście z gabinetu prezydenta Smogorzewskiego i który prezydent obiecał natychmiast zdjąć jednemu z mieszkańców oraz asystującym mu policjantom – nie wisiał w rzeczywistości na budynku urzędu ale... „na balustradzie Centrum Informacyjno-Administracyjnego”. Tak przynajmniej pisze rzeczniczka.
Rzeczniczka ratusza w swoich wyjaśnieniach przebiła nawet chyba filmowego Turka. Z jej pisma wynika bowiem, że plakaty, gazety i ulotki kolportowane w urzędach i przez urzędników, w których nawoływano, aby w referendum powiedzieć „NIE dla MegaWarszawy” w istocie były rzetelną informacją o istocie problemów rozstrzyganych w referendum, treści postawionych pytań i wariantów, a także prezentowaniu stanowiska inicjatora referendum.

Gdy jednak przypomnimy sobie wyjaśnienia legionowskich władz w innych sprawach przestajemy się temu dziwić. Wystarczy wspomnieć sprawę prezydenckiego zegarka nie wpisanego do oświadczenia majątkowego, który upuszczony przez dziecko tak nieszczęśliwie upadł, że uległ całkowitemu zniszczeniu i nie mógł już stanowić dowodu w sprawie.
Innym razem miasto zbudowało deweloperowi drogę do osiedla, a potem jeszcze za nią mu zapłaciło, tłumacząc tę niefrasobliwość rozpędem przy realizacji miejskich inwestycji. Była też sprawa wstrzymania publikacji planu zagospodarowania przestrzennego, dzięki czemu lokalny deweloper mógł zbudować blok wyższy o 2 piętra. Oficjalną przyczyną opóźnienia była długotrwała choroba pracowniczki ratusza, która oczywiście po powrocie ze zwolnienia otrzymała nagrodę pieniężną za owocną pracę itp. itd ....
Czy jest więc w ogóle sens zadawać pytania legionowskim władzom. Gdy pytania są niewygodne i tak nie otrzymamy na nie normalnej odpowiedzi. Być może zamiast tego lepiej byłoby ustalić z rzeczniczką, żeby pisała nam po prostu turecką forkułkę „Panów podejzenia są całkowicie bezpodstawne, ja tu nicym nie handluję. Ta pani wesła w tym kozuchu i w nim wychodzi”....
ML

Napisz komentarz
Komentarze