Rządzący Legionowem nie zważając jednak na to, że wydają publiczne pieniądze, agitują za referendum. Pojawiły się już w urzędach i w skrzynkach pocztowych mieszkańców ulotki, banery na budynkach, artykuły w gazetach i na stronach internetowych, a nawet programy telewizyjne.

Cały czas również organizowane są propagandowe spotkania, podczas których straszy się mieszkańców aglomeracją. Gdyby tylko zachęcali mieszkańców do referendum nie byłoby w tym nic złego. Oni jednak z góry opowiadają się po jednej stronie sporu, a nawet mówią mieszkańcom, jak mają głosować. Taka jednostronna agitacja, w dodatku przy użyciu publicznych środków, jest sprzeczna nie tylko z zasadami, ale również niezgodna z prawem.
Głównym zarzutem wobec pomysłu powiększenia aglomeracji warszawskiej i włączenia do niej okolicznych gmin jest to, iż rządząca partia PiS chce zawłaszczyć samorząd. Tymczasem samorząd jest już zawłaszczony przez lokalne koterie i grupy interesów. W wielu gminach samorządowe urzędy są największym pracodawcą, dlatego włodarze rozdzielają tam etaty, intratne zlecenia, a nawet obsadzają komisje wyborcze. Często radni, ich rodziny i znajomi dostają pracę w zaprzyjaźnionych urzędach.
Najlepszym przykładem jest Legionowo, gdzie prezydent decyduje o sprzedaży działek bez przetargów, rozdziela kierownicze stanowiska, nie organizując konkursów i nie patrząc na kwalifikacje. Również do rad nadzorczych spółek komunalnych, które dysponują wielomilionowym majątkiem otrzymanym od samorządu, powołuje kogo chce, według własnego widzi mi się. Później też może decydować o oddawaniu tego majątku w prywatne ręce na preferencyjnych warunkach. Nic więc dziwnego, że w krótkim czasie dorobił się olbrzymiego majątku. Podobne szczęście do interesów, w czasie sprawowania urzędu, ma przewodniczący rady powiatu, będący jednocześnie prezesem spółdzielni.
Dlatego nic dziwnego, że jeden agituje przeciwko jakimkolwiek zmianom w samorządzie, a drugi sprzeciwia się zmianom w prawie spółdzielczym. Obaj wykorzystują zajmowane stanowiska i podległych sobie pracowników tylko po to, aby mogli utrzymać swoje stołki. Dlatego nie idę na referendum, nie chcę bowiem tańczyć, tak jak ci Panowie mi zagrają...
PS

Napisz komentarz
Komentarze