Skupiał się na własnych interesach
Dotychczas w telewizji i innych ogólnokrajowych mediach brylował jego kolega Jan Grabiec, wcześniej starosta, a obecnie poseł. Tymczasem prezydent Smogorzewski, korzystając z poparcia tego pierwszego, siedział cicho i skupiał się na własnych interesach. W telewizji pojawiał się tylko tej nadawanej w spółdzielczych blokach oraz gazetach finansowanych przez legionowski ratusz. Dopiero projekt ustawy włączającej Legionowo i inne gminy do aglomeracji warszawskiej spowodował, że wyszedł z cienia.
Namawiał do protestów
Najwyraźniej obawa przed utratą stanowiska, a jednocześnie ograniczeniem możliwości i wpływów, pchnęła go do występów na wizji, w ogólnopolskich programach informacyjnych. Tam przedstawiał mroczne wizje samorządu po zmianach oraz krytykował pomysłodawców ustawy aglomeracyjnej. Niebawem inni samorządowcy zaczęli powoływać się na jego wypowiedzi i wskazywali, że to on zachęcał ich do protestów. Potrafił też doprowadzić do paniki wśród podległych mu urzędników i podporządkowanych radnych. W efekcie w Legionowie, jako drugim samorządzie oprócz Warszawy, zarządzono referendum ws. przyłączenia do aglomeracji.
Mądrzejsi albo mniej zdeterminowani
Protestujący przeciwko zmianom samorządowcy, na spotkaniu z wojewodą mazowieckim, zmienili swoje wcześniejsze stanowisko. Nieoczekiwanie okazało się, że większość z nich jednak chce „do Warszawy”. Być może nie chcieli się narażać albo zrozumieli, że ich protesty i tak nic nie dadzą. W każdym razie ostatecznie okazało się, że Smogorzewski wyszedł przed szereg. Zarządzone przez niego referendum, gdyby nawet się odbyło i tak nie będzie miało mocy prawnej. A więc będzie to tylko marnotrawstwo publicznych pieniędzy. Zdaniem niektórych prezydent i radni teraz powinni się modlić, aby wojewoda tak jak w przypadku Warszawy, wszczął postępowanie kontrolne, a następnie unieważnił uchwałę rady miast o referendum.
Co najpierw wypłynie
Możliwe też, że prezydent Legionowa całkiem świadomie postanowił się wylansować przed szerszą publiką. Mówi się, że przy większej kontroli Warszawy, nie widzi się już w samorządzie i chce teraz zostać posłem. Jednak posłem PO z Legionowa jest medialny Jan Grabiec. Dlatego kampania w centralnych mediach Smogorzewskiemu bardzo się przyda. Będzie jednak musiał jakoś dogadać się z Grabcem, bo rywalizacja żadnemu z nich mogłaby nie wyjść na dobre. Nie wziął chyba też pod uwagę, że popularność w mediach ma również złe strony. Już zainteresowały się jego osobą ogólnopolskie gazety, jak „Gazeta Polska codziennie”. Może się więc okazać, że zanim Smogorzewski wypłynie na szersze wody, wcześniej wypłyną sprawy jego zegarka, posiadanych działek, oświadczeń majątkowych, lokalu, który wynajmuje bankowi itd...
PS

Napisz komentarz
Komentarze