Naruszono ich interesy
Najpierw pojawiła się informacja o rządowych planach ograniczenia ilości kadencji w samorządzie (większość z nich, także na naszym terenie, sprawuje je już dłużej niż przewidziane w projekcie 2 kadencje). A potem druga, wynikająca z projektu rozszerzenia aglomeracji warszawskiej o przyległe gminy, a skutkująca m.in. likwidacją powiatu legionowskiego i ograniczająca samowładztwo gminnych włodarzy. Wszystko to może naruszać ugruntowane i zasiedziałe już lokalne układy biznesowo-polityczno-towarzyskie. Stąd trudno się dziwić gwałtownej, wręcz panicznej reakcji trzymających władzę samorządowców.
Zmobilizowali elektorat
Sytuacja zagrożenia żywotnych interesów całych grup od lat czerpiących korzyści z zarządzania w gminach zmobilizowała wszystkich zainteresowanych. Nie tylko wójtów, burmistrzów i prezydentów miasta, ale także ich zastępców, znajomych, bliskich i dalszych członków rodziny, parterów biznesowych, jak również większość tych, którzy w instytucjach samorządowych dostali pracę i zajmują jakieś stanowiska. W przypadku Legionowa ich liczbę można szacować nawet na 4–6 tysięcy osób. Stąd apele w mediach, konferencje, zwoływanie nadzwyczajnych posiedzeń rad gmin, specjalne uchwały i stanowiska sprzeciwiające się jakimkolwiek zmianom w samorządzie. Z mediów można też się dowiedzieć, że wiele ościennych gmin przyłączyło się do protestów za namową prezydenta miasta Legionowo. Widać więc komu najbardziej zależy na tym, aby wszystko zostało po staremu.
Referenda, ale w jakiej sprawie?
Najpierw samorządowcy z Warszawy, a zaraz potem z Legionowa podjęli uchwały o przeprowadzeniu referendum w sprawie włączenia lub nie podwarszawskich gmin do tzw. aglomeracji warszawskiej. Działania te wydają się jednak kompletnie absurdalne. Rządzący w Warszawie i Legionowie sprzeciwiają się bowiem zapisom projektu ustawy, który dopiero trafił do Sejmu i nie wiadomo, czy kiedykolwiek wejdzie w życie. Warto dodać, że projekt ten właściwe mówi tylko o zmianie granic powiatów i nie zawiera jakichkolwiek regulacji, które zmieniałyby sytuację zwykłych mieszkańców. Nie można więc rzetelnie ocenić, czy będą one dla nich korzystne czy nie. Na dodatek sami wnioskodawcy już zapowiedzieli, że projekt będzie gruntownie zmieniony. Być może więc sensownie byłoby poczekać na ostateczne zapisy ustawy, o ile w ogóle wejdzie ona w życie.
Chce uciec przed zmianami
Tak czy owak, wiele wskazuje na to, że jakieś zmiany w samorządach będą. Bardziej wiarygodne od projektów, wydają się bowiem zapowiedzi prezesa rządzącej partii Jarosława Kaczyńskiego. A ten, w jednym z wywiadów wprost powiedział, że jest potrzeba zmian w samorządach, bo w sporej ich części panuje patologia, a także znalazło tam swoje miejsce wielu partyjnych działaczy jeszcze z minionej epoki. W tym miejscu, w co wielu nie będzie chciało uwierzyć, wypada zgodzić się z prezesem. Szczególnie, gdy to i owo wie się o legionowskim samorządzie i lokalnej polityce. A więc zmiany na pewno będą. Z pewnością zrozumiał to prezydent Smogorzewski, który z tego powodu już chce uciekać do Sejmu, na posła.
Co z biznesowymi obietnicami?
Po wcześniejszych zapowiedziach wprowadzenia 2-kadencyjności prezydent mógł liczyć, że ma jeszcze dwa lata na zamknięcie spraw w Legionowie. Natomiast zmiana granic, czy przyłączenie do Warszawy od 1 stycznia 2018 r. mogłoby spowodować, że miałby na to już tylko 8 miesięcy. A czas ten jest mu potrzebny. Jak donoszą, z kręgów dobrze poinformowanych, wcześniej złożył bowiem wiele obietnic dotyczących zmiany planów zagospodarowania przestrzennego, które umożliwiłyby niektórym zyskowne inwestycje. W zeszłym roku na przykład, wszyscy byliśmy świadkami próby dogęszczenia osiedla Sobieskiego m.in. poprzez umożliwienie zabudowy terenu przeznaczonego pod zbiorniki retencyjne wody deszczowej. Gdzie indziej słyszy się o planach przekształcenia terenów usługowych w mieszkaniowe i odwrotnie. Nie wiemy, co by było, gdyby nie wywiązał się z tych obietnic. Dlatego trudno się dziwić nerwowości prezydenta oraz walki do upadłego o utrzymanie się na stanowisku. Można też się spodziewać szybkich decyzji o sprzedaży czy też zmian w planie dla określonych działek w centrum miasta, przy stadionie czy też w okolicach ronda na Przystanku.
PS

Napisz komentarz
Komentarze