Pani Małgorzata jest na silnych lekach, gdyż wciąż ciężko jej uwierzyć w to co się stało. Dwuletni Gabryś był ponoć zdrowym i energicznym dzieckiem. Kiedy malec trafił z bólem brzuszka w niedzielę 22 stycznia do gabinetu dyżurnego lekarza pediatrę w Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej w przychodni „na górce” w Legionowie wydawało się, że zostanie mu udzielona skuteczna pomoc.
Zamiast leków – czopki
– Nie przypominam sobie, żeby przeprowadziła ze mną jakikolwiek wywiad. Powiedziała, że ma zaczerwienione gardło, wypisała nam leki właściwie takie od gorączki, czy od bólu. Powiedziałam, że boli brzuszek i jeszcze zmieniła i do kartki dopisała czopki, że zamiast leków, to czopki – powiedziała dla NowaTV Pani Małgorzata. Wizyta w przychodni jednak niewiele pomogła. Stan chłopca cały czas się pogarszał, zaczął wymiotować. O 17.30 matka dziecka wezwała pogotowie. Ratownik medyczny, który przybył z interwencją również nie zalecił hospitalizacji. – Ja byłam przygotowana, że pojadę do szpitala. Wiadomo, że żadna matka nie chce być w szpitalu, bo to jest zło konieczne. Ale jakbym musiała, to bym pojechała. Ale lekarz nie zaproponował „no to jedziemy”. Tylko mówił, że trzeba kontrolować. Brzuszka w ogóle nie sprawdził – relacjonowała przebieg dramatycznych chwil pani Małgorzata.
Trwa śledztwo
Po upływie godziny stan chłopca drastycznie się pogorszył. Gabryś zaczął tracić przytomność, a matka znów wezwała karetkę. – Wybiegła zaczęła krzyczeć, że dziecko nie oddycha. Przyjechało pogotowie – relacjonuje jedna z sąsiadek. Pogotowie faktycznie przyjechało i jak relacjonuje matka tym razem błyskawicznie i z pełnym zaangażowaniem ratownicy działali. Około półtoragodzinna reanimacja malca jednak nic nie dała. Gabryś zmarł. Obecnie prowadzone jest śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, za co grozi do 5 lat więzienia. Jednak śledczy nie wykluczają również popełnionego błędu w sztuce lekarskiej. – Trwają czynności procesowe w tej sprawie. Przesłuchujemy świadków. Zabezpieczona została dokumentacja medyczna – powiedział Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.
Sepsa przyczyną śmierci?
Początkowo śledztwo prowadziła legionowska prokuratura, która z uwagi na fakt, że mamy do czynienia z podejrzeniem o błąd w sztuce lekarskiej, przekazała akta sprawy do Prokuratury Rejonowej w Warszawie, która z urzędu zajmuje się tego typu sprawami. – Prokuratura powoła biegłych dla zbadania, czy w sposób należyty udzielono pomocy medycznej małoletniemu i czy ten zakres czynności podjętych wobec chłopca był wystarczający dla dokonania właściwego rozpoznania – powiedziała mediom prokurator Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Sekcja zwłok chłopca została już przeprowadzona, jednak prokuratura na chwilę obecną nie chce ujawniać jej wyników ze względu na fakt, iż wszyscy świadkowie w tej sprawie nie zostali jeszcze przesłuchani. – Wydaje się, że przyczyną śmierci była posocznica, czyli sepsa – powiedział w jednej z audycji telewizyjnej doktor Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
DARIUSZ BURCZYŃSKI

Napisz komentarz
Komentarze