Może trzeba będzie szukać innej roboty?
Najpierw prezes rządzącej partii Jarosław Kaczyński zapowiedział możliwość wprowadzenia ograniczenia ilości kadencji dla samorządowców. Od tej pory prezydenci, burmistrzowie i wójtowie, którzy sprawowali te funkcje przez 2 i więcej kadencji, nie mogliby już się o nie ubiegać. Spełnienie tych zapowiedzi wyeliminowałoby więc ze startu w kolejnych wyborach prezydenta Legionowa, burmistrza Serocka oraz wójtów Nieporętu i Wieliszewa. W całym powiecie legionowskim zachować stanowisko miałby wtedy szansę tylko, rządzący pierwszą kadencję, wójt Jabłonny. Z pewnością to podniosło ciśnienie naszym włodarzom.
Jak nie kijem, to….
Później pojawiły się informacje o możliwości rychłego przyłączenia Legionowa oraz gmin ościennych do Warszawy . W dramatycznej formie informował na facebooku, o takim zagrożeniu dla naszych włodarzy, poseł Grabiec. Bowiem po wprowadzeniu w życie tych planów, również mogliby oni stracić swoje stanowiska. To musiało zaniepokoić już poważnie naszych lokalnych polityków.
Smog i telewizja
Na dodatek ten cholerny smog i Telewizja Polska, która pokrzyżowała plany rządzących Legionowem. Do tej pory udawało im się bagatelizować sprawę i mówić, że doniesienia o zanieczyszczeniu powietrza są przesadzone. Twierdzili, że nie jest tak źle, bo jeszcze gorzej jest w Pekinie. A tu ogólnopolska telewizja, uparła się aby codziennie informować, że dopuszczalne stężenia chorobotwórczych pyłów w powietrzu właśnie nad Legionowem są wielokrotnie przekroczone.
Już witał się z gąską...
Na to wszystko wraca z wypoczynku w Meksyku, opalony, wręcz smagły Roman Smogorzewski. Gdy wyjeżdżał był bardzo zadowolony. Trwające od przeszło roku śledztwo dotyczące jego osoby zostało właśnie umorzone. Chodziło w nim o przekroczenie uprawnień przez prezydenta i działanie na szkodę interesu publicznego przy sprzedaży atrakcyjnej działki przylegającej do stadionu miejskiego. Działkę tę miejska spółka KZB sprzedała, za zgodą prezydenta, prywatnej spółce Milenium bez przetargu i na bardzo dogodnych zasadach.
Przykre niespodzianki
Notabene, zdaniem wielu prawników, prokurator był bardzo wyrozumiały dla prezydenta Legionowa, ponieważ zamiast szukać dowodów jego winy, skupił się na gromadzeniu argumentów na jego obronę. Odmówił także przyjęcia zażalenia na wydane przez siebie postanowienie o umorzeniu śledztwa, przez co jego decyzja nie mogła zostać zweryfikowana przez innego prokuratora lub sąd. Teraz gdy prezydent wrócił, dowiedział się nie tylko o tym, że nie da się dalej ukrywać problemu złego stanu powietrza, ale także, iż niebawem może pożegnać się ze stanowiskiem. Na domiar złego poinformowano go, że to jeszcze nie koniec sprawy sprzedaży działki przy stadionie, bo do sądu wpłynęło zażalenie.
Był wściekły
Według naocznych świadków, po otrzymaniu tych wszystkich informacji Smogorzewski był autentycznie wściekły. Cały jego misterny plan, aby kolejną kadencję, a może i dożywotnio, utrzymać się na zajmowanym stołku, runął w jednej chwili. Jeden z obserwatorów powiedział wręcz - prezydent dostał szału. Napięcie to udzieliło się także jego zastępcom, co można było obserwować podczas sesji rady miasta.
Opozycja, nie ma nic do gadania
Na sesji działy się ciekawe rzeczy. Między innymi prezydent Smogorzewski butnie i arogancko powiedział, co myśli o opozycyjnych radnych i ich roli. Po wysłuchaniu podziękowań radnego Smuniewskiego za to, że urząd w końcu zareagował na apele i petycje mieszkańców i po raz pierwszy umieścił ostrzeżenie o złej jakości powietrza, Smogorzewski odparował, że to żadna zasługa opozycyjnych radnych. Stwierdził też, że radni nie rządzą, ale rządzi większość w radzie, a ta akurat należy do jego radnych. Dlatego opozycja, do której należy radny Smuniewski, nie ma tu nic do gadania.
Prowizja dla pośrednika
Swoistego zaćmienia sił umysłowych doznali także zastępcy prezydenta: Pawlak i Zadrożny oraz radni Klejment i Pachulski. Próbowali oni przekonać radnego Kalinowskiego i pozostałych zgromadzonych, że nie ma niczego nienormalnego w przekazywaniu co miesiąc kilku tysięcy złotych publicznych pieniędzy pośrednikowi. Miasto jest bowiem właścicielem hotelu w „Arenie”, który zajmują legionowskie siatkarki. Jednocześnie Legionowo dotuje drużynę siatkarską. Jest to kwota kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. Jednak część tych pieniędzy trafia do prywatnej spółki, która jest operatorem byłego hotelu, a obecnie bursy dla siatkarek. Tak jakby miasto nie mogło po prostu udostępnić tego obiektu bezpośrednio siatkarkom. Wówczas zaoszczędziłoby kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie i pieniądze te można by przeznaczyć na jakiś szczytny cel.
Awantura w szkole
Rządowa reforma oświaty spowodowała ferment w legionowskiej oświacie. Zaproponowane przez ratusz i zastępcę prezydenta Zadrożnego zmiany w szkołach, nie spotkały się z aprobatą rodziców. Szczególnie nie spodobały się planowane roszady i przeprowadzki uczniów z jednej szkoły do drugiej. Konsultacje w tej sprawie i następną rundę rozmów zapowiedziano na nadchodzący tydzień. Będzie się działo...
PAWEŁ SZYLING
[email protected]

Napisz komentarz
Komentarze