Autobiograficzne miniatury literackie Kawczyńskiego zaprezentowała instruktorka teatralna MOK Walentyna Janiszewska. Po lekturze autor stwierdził, że jego teksty nie nadają się do głośnego czytania, ale publiczność była innego zdania. Słuchacze uznali teksty za sprawne językowo, dobrze skonstruowane, opatrzone puentą, niebanalne. Podkreślono też cenną próbę znalezienia przez autora ponadczasowego przesłania w opisie sytuacji codziennych i pozornie nieefektownych.
Kawczyński opowiadał o swoich zmaganiach z tekstem, o natręctwie poprawiania pozornie skończonych opowiadań, o ciągłym niezadowoleniu z kolejnych powstających pod jego piórem form. To dążenie do perfekcji ułatwia mu praca na komputerze, który umożliwia proste i natychmiastowe wprowadzanie zmian w tekście. Elektroniczne narzędzie jest jego przyjacielem, choć przecież deklaruje ogromny dystans do elektronicznej cywilizacji. Tym niemniej woli komputerowe funkcje kopiuj, wytnij, wklej niż używanie tradycyjnych nożyczek i kleju na swoich maszynopisach.
Pomimo obaw prowadzącego spotkanie, wyrażonych już w zaproszeniu opublikowanym w Kurierze Kulturalnym, Kawczyński nie znudził obecnych, skłonił raczej do refleksji nad nadmiernym admirowaniem perfekcji w opozycji do błędu czy niedoskonałości, będącymi przecież naturalnym obrazem rozwoju pisarza.
Należy może żałować, że rozmowa po lekturze dotyczyła głównie kwestii ogólnych procesu twórczego, a nie literackich fascynacji Kawczyńskiego. Wspomniał on co prawda o kilku docenianych przez niego autorach, ale te anegdotyczne wtręty nie pokazały rozległej, gruntownej wiedzy legionowskiego literata o tradycyjnej literaturze światowej, a jest ona, jak na dzisiejsze czasy dyletantów, ogromna.
Kolejna Rozmowa o Słowach - 10 lutego, o 19.00 - skoncentrowana będzie na nieżyjącym dramaturgu z Zegrzynka Jerzym Szaniawskim; „Łgarzom spod złotej kotwicy” użyczy głosu ponownie perfekcyjna recytatorka Walentyna Janiszewska.
RZ

Napisz komentarz
Komentarze