Podstawą pracy dziennikarza powinny być wiarygodne i określone źródła. Tymczasem autor powołuje się: na „źródła zbliżone do...”, na „emerytowanego prokuratora” z „prawomocnego kraju” (sic!) i na tzw. „środowisko”. Sprowadza to artykuł do plotki „będącej przekazywaniem niesprawdzonych informacji działających na niekorzyść kogoś trzeciego” (def. wg A. Lepa, Świat propagandy, s. 48). W artykule kpi się ze spadającego nakładu tygodnika „To i Owo”, podczas gdy „Miejscowa na weekend” jest wydawana i rozdawana za darmo (z pieniędzy publicznych). To nie dziennikarze „To i Owo” powinni być oskarżani, ale wyjaśnienia wymagałaby procedura i okoliczności towarzyszące sprawie związanej z nieruchomością gruntową przy ul. Parkowej w Legionowie. Wyjaśnień wymaga, w jaki sposób podczas 14 lat prezydentury można zdobyć majątek wart ok. 6.000.000 (sześć milionów) złotych i uzyskać dodatkowe dochody roczne w kwocie 200.000 (dwieście tysięcy) złotych z tytułu dzierżaw. Są to informacje, które budzą zrozumiałe zainteresowanie, zwłaszcza, jeśli dotyczą osoby sprawującej urząd prezydenta miasta już czwartą kolejną kadencję.
Uważamy, że źródłem zdobywania fortun nie powinna być działalność w ratuszach miejskich. Jesteśmy przekonani, że na wszystkich szczeblach władzy samorządowej (radni, prezydenci, wójtowie, burmistrzowie) należy ograniczyć sprawowanie urzędu do maksimum dwóch kadencji. W dojrzałych demokracjach profesjonalna administracja jest wystarczająco niezależna od wybieralnych władz. Taka niezależność znika w przypadku nieograniczonej liczby kadencji.
*Wydawcą gazety „Miejscowa na weekend” jest miejska spółka KZB sp. z o. o., ta sama, której decyzja była źródłem złożenie sprawy przez „To i Owo” do prokuratury i która podlega ratuszowi.
Artur Pawłowski Kotwa Legionowo

Napisz komentarz
Komentarze