Problem lokalnych mediów, a przede wszystkim prasy na poziomie gmin i powiatów nie przykuwa tak uwagi opinii publicznej. Może dlatego, że w wielu miejscach naszego kraju po niezależnej lokalnej prasie jest już „pozamiatane”. Rozprawiły się z nią bowiem władze samorządowe, tolerujące istnienie tylko tych gazet, które wypisują laurki na cześć rządzących. Ta wiedza jednak nie przedarła się do świadomości opinii publicznej.
Mówi się też, że bez niezależnych mediów, czyli takich, które informują także o sprawach niewygodnych dla władz, nie ma demokracji. A więc trzeba stwierdzić, że w wielu samorządach demokracji po prostu już nie ma. Prywatne gazety zostały tam bowiem albo finansowo uzależnione przy pomocy urzędowych zleceń, albo padły ofiarą nieuczciwej konkurencji ze strony urzędów.
Aby pozbyć się niewygodnych krytyków, lokalne władze za publiczne pieniądze same zaczynają wydawać gazety zamiast urzędowych biuletynów – chociaż jest to sprzeczne z prawem i robić im tego nie wolno. Innymi sposobami dyskryminacji niezależnych gazet, gdy nie uda się np. przekupstwo, jest straszenie i szykanowanie dziennikarzy albo odcinanie ich od informacji.
Takie rzeczy oczywiście działy się i dzieją w Legionowie. Niektórzy z tego m.in. powodu, jak dziennikarze Legio24, wyjechali za granicę. W powiecie, urzędy co miesiąc łącznie wydają więcej gazet niż liczy on mieszkańców. W Legionowie natomiast oprócz pisma ratusza „Moje Legionowo”, w którym „lukrowana” jest rzeczywistość, wydawany jest także przez miejską spółkę KZB tabloid polityczny „Miejscowa na weekend”, służący z kolei do słownej napaści na oponentów. Odkąd jego właścicielem stało się KZB, nakład pisma wzrósł z 5 tys. do 20 tys. egzemplarzy, a bezpłatna gazeta z „jedynymi słusznymi” informacjami dostarczana jest pod same drzwi mieszkań.
Dopiero byłby rwetest, gdyby tak rząd, za publiczne pieniądze, zaczął wydawać swoją propagandową gazetę, dla co drugiego mieszkańca kraju, czyli w nakładzie 20 mln egzemplarzy. Tymczasem nikogo to nie dziwi, gdy dla połowy mieszkańców robi to podwarszawskie miasto.
Ja za to dziwię się, że jakoś w tej sprawie głosu dotąd nie zabrał, nasz legionowski poseł. Chociaż w telewizji niemal codziennie mówi o przestrzeganiu prawa i wolności mediów.
MACIEJ LERMAN

Napisz komentarz
Komentarze