Na facebooku natknąłem się też na pełen oburzenia głos zastępcy prezydenta miasta niejakiego Piotra. Napisał tam coś o skarłowaceniu zawodu oraz że przez wiele lat pracował jako dziennikarz i nigdy nie donosił. Jak jednak poinformował mnie bardziej zorientowany kolega, to nie do końca prawda. Według jego pamięci, obecny zastępca prezydenta odpowiedzialny za oświatę, a jednocześnie ulubieniec żeńskiej części ciała pedagogicznego, żadnym tam prawdziwym dziennikarzem nigdy nie był. Może co najwyżej gminnym, a potem spółdzielczym propagandzistą.
Najbardziej jednak zadziwiło mnie to, że działalność gazety piętnującą występki rządzących, „krytycy z urzędu” uznali za coś najgorszego – za donosicielstwo. To prawda, w rozmaitych mafijnych organizacjach, grupach przestępczych, a także wśród tzw. kiboli obowiązuje swoista zmowa milczenia. Porachunki załatwia się we własnym sosie, krwawo rozprawiając się z przeciwnikami albo organizując np. tzw. ustawki.
W knajackiej mentalności wszelkie kontakty z szeroko rozumianymi organami wymiaru sprawiedliwości w ogóle nie wchodzą w grę. Dla ich członków mogłoby to bowiem grozić nawet wykluczeniem z danej grupy czy gangu. Dla przypomnienia – knajactwo to sposób zachowania charakterystyczny dla ludzi z marginesu społecznego, przestępców czy innych środowisk patologicznych. Dlatego z przerażeniem obserwuję, że ten sam lub podobny kodeks obowiązuje w legionowskim samorządzie.
Najwyraźniej rządzący zapomnieli, że samorząd to nie tego typu organizacja.
W każdym razie, my do tego gangu nie należymy...
PAWEŁ SZYLING
Napisz komentarz
Komentarze