Podobnie pewnie jak w powszechniej świadomości, zamiast historycznej nazwy miasta, coraz cześciej zaczyna funkcjonować nazwa – „Smogogród (dawniej Legionowo)” i to nie tylko z powodu chmury dymu unoszącej się nad miastem.
Zamiast chronić swoich mocodawców, co nota bene, ze względu na ich wyczyny, nie jest łatwym zadaniem, rzeczniczka tym razem nie utrzymała języka za zębami, zdobyła się na szczerość i wystawiła ich na przysłowiowy „strzał”. Skarżąc się na facebooku, na to co piszą o niej niektórzy internauci, wspomniała też o tym, że piszą tak nie tylko o niej, bo o jej szefie zastępcy prezydenta nie piszą inaczej jak... .
Jaki był powód internetowej krytyki? Chodziło o zorganizowaną przez ratusz konferencję czy też prelekcję dla mieszkańców na temat prawdy i mitów o zanieczyszczeniu powietrza w Legionowie. Nie wiadomo czy taki był zamysł władz, czy też zdarzyło się to przypadkiem, fakt faktem, że frekwencja była znikoma. Zwykłych mieszkańców bowiem, czyli tych nie będących radnymi czy urzędnikami, można było policzyć na palcach jednej ręki. Jednocześnie wnioski z konferencji, wskazujące na rekordowe zanieczyszczenie powietrza, nie były wygodne dla rządzących.
Rzeczniczka ratusza oczywiście zaraz otrzymała słowa wsparcia i otuchy od innych, z których duża część, bo jakżeby inaczej, tradycyjnie już wisi na garnuszku ratusza. Pewnie wsparcia tego będzie potrzebowała niebawem znowu, gdy tylko szefowie dowiedzą o jej niefrasobliwości i zrozumieją jej skutki.
Co można jednak doradzić Pani rzecznik, aby już więcej nie obrywało się jej w internecie? Zdaniem niektórych recepta jest prosta: wystarczy przestać samemu wypisywać bzdury. Druga recepta dla rzeczniczki jest taka, aby nie stawała zawsze po złej stronie. Ale to może być trudne do wykonania i najprawdopodobniej musiałoby się wiązać ze zmianą pracodawcy...
PAWEŁ SZYLING

Napisz komentarz
Komentarze