W złożonym z sześciu radnych klubie nie działo się najlepiej już od jakiegoś czasu. Pierwszym, który opuścił jego szeregi był radny Paweł Głażewski, którego odejście zbiegło się w czasie z pracą w biurze poselskim Jana Grabca z Platformy Obywatelskiej. Już wówczas mówiło się, że Głażewski nie chce identyfikować się ze stowarzyszeniem, które coraz krytyczniej spogląda na działalność przyjaciela posła z PO - prezydenta Romana Smogorzewskiego. Tym razem śladem kolegi solidarnie podążyli Dariusz Błaszkowski, Paweł Lewandowski, Małgorzata Luzak oraz Danuta Ulkie, którzy złożyli rezygnacje. Zresztą ta ostatnia, już wcześniej została usunięta ze stowarzyszenia Nasze Miasto Nasze Sprawy, więc jej krok wydaje się najbardziej oczywistym.
Ponieważ klub radnych w Radzie Miasta Legionowo musi liczyć co najmniej trzech członków, to klub Nasze Miasto Nasze Sprawy z mocy prawa i tak przestałby istnieć. Powodów rozwiązania klubu na razie wolą nie komentować sami zainteresowani. Jednak do sprawy zechciał się jednak odnieść wiceprezydent Legionowa, który zapewne w trosce o losy stowarzyszenia wyraził swój niepokój. – Patrzymy na ten ruch z zaskoczeniem, trochę też z zaniepokojeniem, bo to świadczy o tym, że mieszkańcy tego miasta nie zgadzają się z decyzjami, które podejmują jedna, czy dwie osoby. I po prostu w ten sposób chcą zaprotestować przeciwko obecnej polityce władz tego stowarzyszenia – powiedział Piotr Zadrożny.
JR
Fot. NMNS

Napisz komentarz
Komentarze