Obecna kadencja prezydenta Legionowa z pewnością będzie jego ostatnią. Dzisiaj stoi przed nami pytanie: kiedy odejdzie, a nie: czy odejdzie? Pada ono już nie tylko ze strony osób krytycznie odnoszących się do sposobu sprawowania najważniejszego urzędu w mieście, ale również z ust radnych, którzy prezydenta wciąż wspierają. To wśród tych ostatnich rozpoczęła się już, jak to się określa w polityce, walka buldogów pod dywanem o to, kto mógłby go zastąpić.
W ostatnich wyborach samorządowych prezydenta poparło ok. 12 tys. wyborców. Wszystkim im, ale także pozostałym mieszkańcom Legionowa należy się z jego strony słowo: Przepraszam! Czy je usłyszymy? Nie traćmy nadziei. Może padnie ono wtedy, kiedy wreszcie prawda ujrzy światło dzienne. Prawda o czym? O niemoralnych rządach. O człowieku, który mógł wpisać się złotymi zgłoskami w historię Legionowa, a odejdzie w niesławie.
Co jakiś czas dowiadujemy się o kolejnych nieetycznych, a pewnie też sprzecznych z prawem, działaniach prezydenta. Ostatnio, Prokuratura Okręgowa zajęła się sprawą nabycia przez niego oraz przez rodzinę Szymona Rosiaka, prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej lokalu przy ul. Piłsudskiego. Lokal ten trafił w ich ręce po cenach dwukrotnie niższych od rynkowych i został wynajęty jednemu z banków za kilkanaście tysięcy miesięcznie.
Takich spraw jest rzecz jasna dużo więcej. Nie umilkły przecież jeszcze echa sprzedaży działki przy ul. Parkowej w Legionowie. Jak informowała lokalna prasa: Postępowanie zostało wszczęte 9 listopada 2015r. o czyn z art. 231 par. 1 kodeksu karnego (kk) i dotyczy ewentualnego przekroczenia uprawnień przez prezydenta Legionowa przy sprzedaży działek. Na finał tego postępowania przyjdzie poczekać.
Smutne i niepokojące w tej historii jest też to, że radni miejscy (za wyjątkiem dwóch opozycyjnych) chociaż o wszystkim wiedzą w zasadzie milczą. W Radzie Miasta ucinana jest wszelka dyskusja na ten temat. Rzecz jasna ta oficjalna. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Smogorzewskiego już dzisiaj chętnie by się pozbyto. Jest on balastem również dla PO. Pytanie tylko: kto miałby go zastąpić?
Sam prezydent ma świadomość swojej roli w utrzymaniu spoistości legionowskich grup interesu. Jego odejście mogłoby oznaczać wybuch szeregu konfliktów. Musiałoby wiele się zmienić, aby nic się nie zmieniło. Czy taką operację dałoby się dzisiaj przeprowadzić? Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że rozmowy w tej sprawie trwają. Póki co, prezydent podbija stawkę i ogłasza w zależnej od niego prasie, a także na bilboardach, że jest jednym z najlepszych prezydentów w Polsce. Z tego to już nawet przysłowiowe konie się nie śmieją. Tylko naszych pieniędzy na taką reklamę żal.
Andrzej Kalinowski
Stowarzyszenie MIESZKAM OBOK

Napisz komentarz
Komentarze