Kładka dla pieszych i rowerzystów powstała w miejscu zlikwidowanego przejazdu drogowego przy ul. Parkowej. Budowa przeprawy, umożliwiającej przedostanie się z Przystanku na III Parcelę, trwała 1,5 roku i została oddana do użytku 4 lutego 2016 r. Koszt jej budowy to ponad 3 mln zł. Teraz okazuje się, że konieczne jest dobudowanie wind i wydatkowanie kolejnych pieniędzy.
Niefartowna przeprawa
Pierwotnie w miejscu zlikwidowanego przejazdu przez tory, miało powstać przejście podziemne. W dodatku miała je zbudować kolej, za własne pieniądze, w ramach modernizacji linii kolejowej Warszawa-Gdańsk. Później okazało się, że przejście podziemne „wyparowało” z planów PKP, a władze miasta nie przypilnowały kolejarzy. W efekcie, gdy przejazd przy ul. Parkowej został zamknięty, zniknęło także przejście dla pieszych. Tym samym wydłużyła się znacznie droga do kościoła, na cmentarz i do szkoły.
Skleroza władz
Dopiero wtedy, czyli po 4 latach bezczynności, władze miasta przypomniały sobie, że przejście dla pieszych w tym miejscu jest bardzo potrzebne. Nie zdecydowano się jednak na budowę bardziej wygodnego dla pieszych przejścia podziemnego ale na budowę kładki. Wiadomo było, że musi być ona zawieszona nad trakcją elektryczną, a więc aby przejść przez tory trzeba będzie wspiąć się na wysokość 2-3 piętra. Nie zainstalowanie jednak wind, bo często są one zawodne, ale postanowiono zbudować pochylnie. Miały one ułatwiać przejście na drugą stronę niepełnosprawnym, rowerzystom i osobom z wózkami. W efekcie po obu stronach torów powstały pochylnie o długości ok. 160 m każda. Zdaniem osób, z którymi rozmawialiśmy dla starszych oraz niepełnosprawnych stanowią one przeszkodę nie do pokonania.
Użytkowanie pod warunkiem
Z dokumentów, do których dotarła redakcja, dzięki uprzejmości jednego z mieszkańców oraz Stowarzyszenia Legionowskich Lokatorów (SLL), wynika że kładka pod koniec stycznia 2016 r. otrzymała pozwolenie na użytkowanie pod warunkiem dostosowania jej do wymagań osób niepełnosprawnych. Na dostosowanie to władze dostały od Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego (MWINB) 3 miesięcy, a więc do końca kwietnia 2016 r. Inspektor nakazał m.in. wydzielenie na pochylniach pasa ruchu dla niepełnosprawnych o szerokości 1 m wyposażonego w balustrady po obu stronach, a także w ograniczniki zabezpieczające płaszczyznę ruchu. Okazuje się więc, że pochylnie, które miały ułatwiać niepełnosprawnym przedostawanie się przez tory zostały źle zaprojektowane i nie nadają się do użytkowanie przez osoby na wózkach.
Zamiast pochylni windy?
Najwyraźniej po analizie kosztów wykonania na dwóch 160 metrowych pochylniach wydzielonego poręczami pasa ruchu dla osób niepełnosprawnych, okazało się, że będzie to zbyt dużo kosztowało. Ponadto wydzielenie osobnego pasa dla wózków utrudniłoby wjeżdżanie po pochylni rowerom. Dlatego zdecydowano się dobudować do kładki windy, z których w pierwotnym projekcie zrezygnowano. Zarząd powiatu, któremu władze miasta Legionowo przekazały wadliwy projekt kładki wraz z pozwoleniem na budowę, zwrócił się do wojewódzkiego nadzoru budowlanego o zmianę warunkowego pozwolenia na użytkowanie.
Czy zamkną kładkę?
W kwietniu br. MWINB zmienił swoją decyzję ze stycznia 2016 r. W nowej decyzji, uzależnił dalsze użytkowanie kładki od dobudowania szybów windowych oraz zainstalowania wind w terminie do 30 stycznia 2017 r. Nie wiadomo jednak czy inwestor, czyli Gmina Legionowo dotrzyma tego terminu, a tym samym czy kładka nie zostanie zamknięta. Obecnie nie ma nawet projektu modernizacji kładki. Rozpisany w czerwcu br. przetarg na wykonanie dokumentacji budowlano-wykonawczej dobudowania szybów i wind został unieważniony. Okazało się, że jedyna oferta jak wpłynęła zakładała za wykonanie dokumentacji cenę (66 tys. 420 zł) ponad 3-krotnie wyższą od środków jakie na ten cel przeznaczył urząd miasta.
KAROL STELMACH

Napisz komentarz
Komentarze