Dowiedziałem się właśnie, że kładka nad torami kolejowymi, która powstała w miejscu zamkniętego przejazdu została źle zaprojektowana i do użytku dopuszczona jest tylko warunkowo. Aby mogła dalej działać, konieczne będzie dobudowanie wind, które w projekcie nie były przewidziane. Ich funkcję miały bowiem przejąć długie łącznie na 320 m pochylnie. Teraz okazuje się, że pochylnie te, wcale nie były potrzebne. Wykonanie ich pochłonęło za to lwią część całej inwestycji kosztującej podatników 3 mln zł.
Trzeba przypomnieć, że na tej samej trasie kolejowej relacji Warszawa-Gdańsk wszelkie obiekty takie jak przejścia dla pieszych, wiadukty i dworce buduje z własnych środków sama kolej. Tylko u nas w Legionowie, w dodatku nie tylko za budowę, ale także za eksploatację zarówno dworca jak i kładki muszą płacić mieszkańcy.
Najwyraźniej nasze władze albo nie potrafiły przekonać kolejarzy, że w Legionowie potrzebna jest większa ilość bezkolizyjnych przepraw przez tory i jakiś mały dworzec, albo po prostu ich nie przypilnowały. Z wypowiedzi przedstawicieli PKP wynika natomiast, że współpraca z naszymi władzami bardzo im się podobała. Jak mówili, w przeciwieństwie do innych miejscowości, u nas niczego od nich właściwe nie chciano i nie było wobec nich większych wymagań.
Niestety efekty tej beztroski władz codziennie odczuwają mieszkańcy, albo stojąc w korkach, albo nadrabiając kilometry, gdy usiłują pieszo przedostać się na drugą stronę linii kolejowej.
Niektórzy zachodzą nawet w głowę, jak to możliwe, że nasi włodarze są tak bardzo krótkowzroczni i nieporadni, jeśli chodzi o publiczne inwestycje. W końcu, gdy chodzi o zabezpieczenie sobie dostatniego bytu wykazują się często, nie tylko nadzwyczajną przedsiębiorczością ale także wyjątkowym sprytem. Myślę, że to nie przypadek, ale po prostu mistrzostwo świata...
ML

Napisz komentarz
Komentarze