Zamordowana samotna kobieta była miłą i bardzo ufną osobą, więc istnieje podejrzenie, że mogła sama wpuścić swojego przyszłego oprawcę do domu nie przeczuwając, że coś złego może ją spotkać. Jednak z nowych faktów, które ujawniła prokuratura wynika, że przebieg mógł być inny.
Opiekunka, która z kobietą nie miała kontaktu od kilkudziesięciu godzin i która wezwała policję, to najprawdopodobniej osoba z rodziny zmarłej. Być może jej bratanica, gdyż 77-latka nigdy swojej rodziny nie założyła. Po śmierci rodziców, mieszkała sama.
- Na chwilę obecną prowadzimy postępowanie z art. 148 paragraf 2 pkt 2 kk, czyli w kierunku zabójstwa w związku z rozbojem. Uważamy, że w domu doszło do rozboju, bo mieszkanie było splądrowane. Sprawca wszedł do tego mieszkania w wyniku pokonania zabezpieczonych drzwi. W momencie, kiedy zostały ujawnione zwłoki, to drzwi wejściowe również były uchylone. Czy były jakieś uszkodzenia zamka drzwi, to tego nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam – poinformował Ireneusz Ważny, szef Prokuratury Rejonowej w Legionowie, która prowadzi śledztwo wyjaśniające w tej sprawie.
Najprawdopodobniej staruszka była zaskoczona „wizytą” swojego oprawcy, który samodzielnie dostał się drzwiami do domu. Kobieta mogła zostać popchnięta i w wyniku upadku doznała obrażeń głowy, które wedle biegłego nie były jednak przyczyną jej śmierci. Najprawdopodobniej w wyniku silnego stresu kobieta miała atak serca, którego 77-latka nie przeżyła. Ale to tylko domysły. - Sekcja zwłok została już przeprowadzona. Na chwilę obecną biegły nie określił kategorycznie, co było bezpośrednią przyczyną zgonu 77-latki.
DB

Napisz komentarz
Komentarze