– Chciałabym poruszyć problem ciągłego kaleczenia drzew, które nazywane jest przez nasze władze „regulacją koron”. Na naszym osiedlu przy ulicy Leśnej zaczęła się kolejna wycinka drzew – alarmuje jedna mieszkanka. Według kobiety to mieszkańcy w rzeczywistości płacą za wycinki, których nie chcą i o które nie są w ogóle pytani. Brakuje także informacji, co dzieje się z wywożonym po wycince drewnem.
Oprac. MaCh

Napisz komentarz
Komentarze