Znałem pijaka Gąsiorowskiego. Potrafił opróżnić półlitrówkę nie odrywając od niej ust. Jak strumień wody z kranu czyściocha w trymiga wlewała mu się do gardła. Koledzy zwracali się doń per Gąsior, mimo woli potwierdzając słabość faceta do trunków: gąsior – jak wiadomo – służy do przechowywania nalewek.
Józef Wybicki, autor słów: „Jeszcze Polska nie zginęła.” Przypisuje się jemu także autorstwo broszury Czy Polska może się wybić na niepodległość. Czemu jednak nazwisko Wybicki nie pojawiło się na karcie tytułowej? Nasuwa się żartobliwa odpowiedź: ze względów stylistycznych. Z uwagi na styl nie jest wskazane, aby obok siebie figurowały dwa podobne wyrazy: „Wybicki” i „wybić się”. Byłoby to, jak głosi porzekadło, dwa grzyby w barszcz.
O dwu postaciach z powieści Dołęgi-Mostowicza mam do powiedzenia, co następuje. Profesor Dobraniecki nie okazał się dobry, ponieważ podłożył świnię Wilczurowi. A więc to pierwsze nazwisko jest zaprzeczeniem nomen omen. Ale może drugi człon nazwiska, zgodnie z intencją powieściopisarza, jest nie bez znaczenia: niecka. Dobro pogrążone w niecce to zło.
Kazimierzowi Wierzyńskiemu, twórcy (raczej wytwórcy) książki o Chopinie, nie należy wierzyć. Zacytowane w monografii listy to bezkrytycznie sklecony zbiór. Oprócz autentyków są w nim teksty uznawane przez wielu chopinologów za falsyfikaty. Autor nie raczył o tym poinformować czytelników. Czytasz i nie wiesz: spod pióra muzyka wyszły te zdania czy z warsztatu oszusta.
Chromik, długodystansowiec, rekordzista świata. Tu nomen omen również się nie sprawdza. Wszystko można powiedzieć o tym biegaczu, tylko nie to, że był chromy.
* * *
Śmiały, Szczodry, Sprawiedliwy, Pobożny etc., przydomki nadawane władcom zgodnie z cechami osobowości. Wśród zwykłych śmiertelników także zdarzają się nazwiska idące w parze z charakterem nosicieli. Mojemu koledze z pracy, Śmiałkowi, nie można by odmówić śmiałości. Bystrość mojego sąsiada nazwiskiem Bystry nie ulegała kwestii. Tę ostatnią zgodność potwierdza fakt następujący. Z okazji rocznicy PKWN ogłoszono amnestię i wypuszczeni z więzień przestępcy rozpełzli się po kraju w poszukiwaniu fartu. Często celem było obrobienie mieszkania – pustego wskutek nieobecności użytkownika. Przed przystąpieniem do akcji należało sprawdzić, czy lokal jest istotnie pusty. Pukanie lub dzwonienie. Jeśli w progu ukazywał się właściciel, nie pozostawało nic innego, tylko gładko, nie wzbudzając podejrzeń, wycofać się. „Dzień dobry, czy zastałem pana Mielniczka?” „Tu taki nie mieszka.” „A, to przepraszam, do widzenia.” Panu Bystremu udało się wprowadzić włamywacza w konsternację. Na twarzy uprzejmy uśmiech, słowa natychmiastowe: „Tak, to ja, słucham.”
Bystry był jednym z pierwszych, co zmienili sposób golenia przekładając elektryczną golarkę nad żyletkę. On też zainstalował sobie świetlówki. Rury z mlecznego szkła zalewały mu kuchnię trupim światłem.
Działający w suterenie hydrofor wymagał naprawy. Mój ojciec w owej sprawie zwrócił się do fachowca z fabryki, w której obaj pracowali. Był to pan Głowala. Co do nazwiska: nomen-omen. Głowę Głowala miał nie od parady. Mechanika i elektrotechnika nie miały dlań tajemnic.
Kręcąc się po hydroforni Głowala zauważył coś podejrzanego: obcy przewód elektryczny łączący nasze piwniczne urządzenie z parterowym mieszkaniem Bystrego. Tylko Głowala mógł się zorientować, że chodzi tu o kradzież prądu. Sprowadzono delikwenta na dół i palcem wskazano mu corpus delicti. „Usuwaj pan to w trymiga i ciesz się, że pokazujemy to panu, a nie milicjantowi.” W pojedynku z Bystrym Głowala okazał się bystrzejszy. ”
A.K.

Legionowo ul. Batorego 17

Napisz komentarz
Komentarze