Dlatego śmiem twierdzić, że miasto przegra ten proces i będzie zmuszone sięgnąć po pieniądze do kieszeni mieszkańców, żeby zapłacić odszkodowanie. Niestety, na razie słabe są widoki na to, aby odpowiedzialność za to wzięli ci, którzy wówczas rządzili miastem i odpowiadali za realizację tej inwestycji. Bo jak można odpowiadać za coś, o czym się nic nie wie, a w każdym razie nie pamięta? Do samego końca swoich rządów, twierdzili oni jednak, że nie ponoszą żadnej winy, a całą odpowiedzialność przerzucali na wykonawców Centrum Komunikacyjnego. Ciekawe co na to sąd?
Ale po kolei. Już sam pomysł budowy dworca przez miasto budził kontrowersje, bo w innych miastach dworce buduje i potem płaci za ich utrzymanie kolej. Potem są problemy z kasami kolejowymi, tablicą z rozkładem jazdy itd. Jedynym argumentem za, było chyba to, że na jego budowę można pozyskać zewnętrzne środki. Jednak do jego utrzymania już nikt dopłacać nie będzie. Skomplikowane jest też zarządzanie całym Centrum Komunikacyjnym, czym zajmują się pospołu dwie miejskie spółki, przez co koszty jego funkcjonowania owiane są tajemnicą.
Trzeba też wspomnieć, że już po kilku miesiącach budowy dworca w Legionowie, okazało się, że przedstawiciele władz miasta zaczęli rozpuszczać pogłoski, że wykonawca nie daje sobie rady, ma duże opóźnienia w pracach i nie wiadomo czy w ogóle da radę dokończyć inwestycję. Jednocześnie wyszło na jaw, co potwierdziły późniejsze opinie biegłych powołanych przez sąd, że wykonawca nie mógł rozpocząć niektórych prac, bo miasto nie dostarczyło mu pozwoleń na budowę. Natomiast z powodów braków w dokumentacji projektowej, którą również miało dostarczyć miasto, wykonawca musiał wykonywać dodatkowe, kosztowne prace, za które nie chciano mu zapłacić.
Na dodatek, już po podpisaniu umowy i po rozpoczęciu inwestycji rządzący postanowili przeprojektować dworzec tak, aby mogła tam zafunkcjonować tzw. Poczytalnia. Wprowadzane zmiany podnosiły znacząco koszt inwestycji, a rządzący wówczas miastem, nie chcieli ani grosza więcej zapłacić wykonawcom.
Później budowę dokończyła inna firma, ale nie za tę samą cenę. Cena inwestycji bowiem, przy okazji zmiany wykonawcy, wzrosła o 10 mln zł. A teraz mamy proces o kolejne 20 mln zł. Dlatego śmiem twierdzić, że ten dworzec, jeszcze nam wszystkim odbije się czkawką.
Paweł Szyling

Napisz komentarz
Komentarze