Generalnie, podobnie jak wiele innych osób, denerwują mnie wszelkie wydarzenia, które skutkują zablokowaniem ulic i korkami, przez które nie można dojechać na czas w wyznaczone miejsce. Tak jest na przykład w przypadku ulicznych maratonów, biegów, wyścigów kolarskich, pochodów, parad czy defilad, jednym słowem imprez rozrywkowych. Uważam, że można organizować je gdzie indziej, nie koniecznie na głównych arteriach komunikacyjnych.
Skrajnym przypadkiem są tutaj protesty górników i rolników, albo innych grup zawodowych, które nie tylko paraliżują główne drogi, ale i całe miasta. Uważam, że robią to wyłącznie we własnym interesie, aby coś wymusić na rządzie dla siebie, a ze szkodą dla reszty społeczeństwa.
Na ich tle, a więc tych, którzy blokują dla rozrywki albo dlatego, bo chcą abyśmy wszyscy dopłacali przez kolejne 20 lat grube miliony do ich szkodliwej działalności, protesty „Ostatniego Pokolenia” jestem w stanie zaakceptować. Oni przynajmniej robią to dla dobra ogółu, bo zmiana klimatu dotyka nas wszystkich...
Paweł Szyling

Napisz komentarz
Komentarze