Dlatego już niebawem się okaże, czy deweloperzy starający się wykupić i zabudować szeregowcami ostatnie wolne działki, dołożą starań, aby przekonać radnych do głosowania przeciwko zakazowi. Czy też odpuścili już sobie akurat ten kawałek miasta. Jedno i drugie jest możliwe. Willowa dzielnica nie daje bowiem już zbyt wielu możliwości, a przez ostatnie 7 lat, kiedy w bólach powstawał projekt planu dla Bukowca A, było dość czasu, żeby zabudować ile się da. Zresztą wolnych przestrzeni w tej części Bukowca właściwie już nie ma.
Z drugiej strony, jak słychać, co najmniej kilku miejskich radnych ma być zamieszanych w deweloperski proceder. Co i rusz słychać jak pokazują się na placach budowy i doglądają jak wyrastają kolejne szeregowce. Nie bez powodu na jednej z takich budów rozpoczętej przez firmę żony kandydata na radnego, widywany był były już radny, a jednocześnie brat obecnego starosty, a także sam przewodniczący rady miasta. A więc jeśli byliby zainteresowani inwestycjami na Bukowcu, mieliby biznesowe powody, aby głosować przeciwko wprowadzeniu zakazu budowy szeregowców.
Może więc, to że odpuszcza sobie Bukowiec, nie oznacza, ze odpuszcza resztę miasta. W końcu procedura zmiany planów jest długotrwała. W przypadku Bukowca A trwa już 7 lat. Jeśli podobnie miało by być z innymi planami, patrząc na tempo powstania nowej zabudowy, ich uchwalanie nie miałoby już sensu.
Są jednak i dobre informacje. Jedną z nich jest news, według którego młodszy brat byłego prezydenta miasta a obecnego starosty, trudniący się deweloperką, postanowił zmienić branżę. Miał bowiem zostać prezesem firmy autobusowej. Być może ta zmiana zainteresowań, najprędzej może przyczynić się do powstrzymania dogęszczania Legionowa...
Paweł Szyling

Napisz komentarz
Komentarze