Budowa kolejnych szeregowców i niszczenie miejskiej tkanki miało być zatrzymane - przypomniałem sobie, gdy zobaczyłem zapowiedź otwartego spotkania z NOWYM PREZYDENTEM...
A gdy jadę ulicami Legionowa, widzę że budów rusza coraz więcej. No i nie są to budowy jakichś zwykłych jednorodzinnych domów, ale niemal każdy z nich to szeregowiec. Czyli na niewielkiej działce, na jakich niedawno stawiano tylko domki jednorodzinne, teraz powstają budynki, niby jednorodzinne, ale w każdym z nich ma się pomieścić już nie 8, ale 12, albo i 16 rodzin. Oczywiście na tak zabudowanych działkach nie będzie miejsca, nie tylko na zieleń, ale nawet na samochody. Dlatego większość z nich wyląduje na ulicy, przyczyniając się jeszcze bardziej do coraz większych problemów z parkowaniem i w ogóle z komunikacją w mieście.
Nie tak to miało wyglądać myślę sobie. Przecież niedługo, naprawdę nie da się tu już żyć. I wściekam się na deweloperów, czyli gości, którzy sami mieszkają gdzie indziej, albo już wyprowadzili się z Legionowa do spokojniejszej okolicy. Bo sami "za Chiny ludowe", nigdy nie zamieszkaliby w takim szeregowcu. Natomiast tu w Legionowie nabijają sobie kabzę niszcząc miasto, które coraz bardziej staje się miejscem nie do zniesienia.
I nie tylko ja tak myślę. Coraz częściej słyszę od ludzi, których jeszcze niedawno o to bym nie podejrzewał, że "ci radni to też deweloperzy". Bo inaczej być nie może, skoro przez ostatnie lata nic nie zrobili... albo raczej zrobili wiele, żeby zniszczyć to miasto. Czyli muszą coś z tego mieć. Ktoś kto to buduje, najpewniej musi się z nimi dzielić albo i sami należą do takiej spółki. Tak mówią ludzie.
Mam tylko nadzieję, że ten wysyp nowych pozwoleń na budowę, to ich reakcja na to, co ma nastąpić, czyli powstrzymanie tego szaleństwa. Może, to ostatnia szansa, ostatni skok na kasę, ostatnie deweloperskie podrygi, bo czują, że deweloperskie Eldorado w Legionowie się już kończy. Mam nadzieję, że się nie mylę i że niebawem ostatni zgasi światło...
Zbyszek Małecki

Napisz komentarz
Komentarze