
Tym razem do wypadku doszło na oznaczonym przejeździe dla rowerów, przed Chotomowem, w miejscu gdzie ścieżka rowerowa przechodzi na drugą stronę ul. Kolejowej. W jego wyniku 12 latek, po potrąceniu przez samochód, został przetransportowany śmigłowcem LPR do szpitala. Tymczasem niemal codziennie dochodzi do niebezpiecznych sytuacji na pozostałych tych „nieoznaczonych”, zjazdach ze ścieżki rowerowej na ul. Kolejową.
Niebezpieczne zjazdy
Co najmniej od kilkunastu miesięcy piszemy na łamach To i Owo o niebezpiecznych, nieoznaczonych zjazdach ze ścieżki rowerowej biegnącej wzdłuż ul. Kolejowej. Zjazdy takie prowadzą wprost na skrzyżowania z ulicami: Wiśniową, Sosnową, Morwową, Gawryszewskiego, Szczyglą i Targową.
Przed rokiem mieszkańcy zwrócili się nawet o pomoc do ówczesnego radnego, a obecnego zastępcy prezydenta miasta Mirosława Grabowskiego. Skierował on wtedy interpelację do władz ws. poprawy bezpieczeństwa na ul. Kolejowej. Napisał w niej, że dochodzi tam nagminnie do niebezpiecznych zdarzeń. Nic, to jednak nie dało. Ówczesne władze, w osobie byłego z-cy prezydenta miasta Marka Pawlaka odpowiedziały, że zjazdy takie muszą pozostać, bo „wykonano je zgodnie z projektem” (...).
Przekraczanie prędkości
Jeszcze wcześniej docierały do redakcji sygnały o notorycznym przekraczaniu dozwolonej prędkości przez samochody poruszające się ul. Kolejową, a nawet o urządzanych tam wyścigach. Wielokrotnie przypadki te były również zgłaszane policji przy pomocy Policyjnej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. Pisaliśmy, że na ul. Kolejowej jest niebezpiecznie z powodu przekraczania dozwolonej prędkości przez samochody, co powoduje zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców. Mieszkańcy wskazywali też, że zaraz z granicą miasta, w Chotomowie, na tej samej drodze, zainstalowano już dawno progi zwalniające.
Nawet zlikwidowali ograniczenie
Tymczasem ul. Kolejową na odcinku od ul. Morwowej do granicy z Chotomowem wyremontowano. A zaraz potem, w czerwcu 2024 r., zlikwidowano ograniczenie prędkości do 40 km/h, przed jednym z niebezpiecznych zjazdów ze ścieżki rowerowej. Zaniepokojeni takim obrotem sprawy, w jednym z tekstów pytaliśmy - czy musi dojść do tragedii, zanim ktoś zacznie myśleć. Zapytaliśmy również, kto personalnie odpowiedzialny jest za zlikwidowanie ograniczenia prędkości w tym niebezpiecznym miejscu. Personaliów niestety nam nie podano. Dostaliśmy jedynie informację, że była to „osoba zawodowo zajmującą się inżynierią ruchu na drogach”, a projekt został zatwierdzony przez Starostę Legionowskiego. Zapytaliśmy więc, kto jest bezpośrednim przełożonym osoby, który podjęła taką decyzję. Odpowiedziano nam, że nie jest to pracownik. - „Natomiast kwestiami z tym związanymi zajmował się zastępca oraz naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej” czytamy w odpowiedzi.
KOMENTARZ: Okazuje się, że nic nie pomagają informacje na Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa, prośby i ostrzeżenia o grożącym niebezpieczeństwie. Urzędnicy wiedzą lepiej. Na apele o zabezpieczenie niebezpiecznych zjazdów ze ścieżki rowerowej - jeden odpowiada, że NIE, bo „zbudowano je zgodnie z projektem”. Drugi twierdzi, że ograniczenia prędkości NIE są potrzebne, bo tak zapisano w zatwierdzonej organizacji ruchu. Jednym słowem, żeby zaczęli myśleć, najpierw musi dojść do tragedii....
Wojciech Dobrowolski

Napisz komentarz
Komentarze